Xbox ma koszmarne plany dla swojej ikony. Nowe Halo mocno nie halo

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Halo zdaje się trafiło do pętli czasu. Xbox właśnie odkrył, iż jego największa marka najlepiej sprzedaje się… w przeszłości.

Są takie momenty w historii gier, kiedy człowiek patrzy na doniesienia branżowe i zastanawia się, czy przypadkiem nie wpadł w jakąś pętlę czasową. Coś jak w Dniu Świstaka, tylko zamiast Billa Murraya mamy Master Chiefa, który co kilka lat budzi się w nowej wersji tej samej gry. I wygląda na to, iż Microsoft właśnie szykuje mu kolejne pobudki.

Według najnowszych przecieków – a te pochodzą z tych samych źródeł, które wcześniej trafnie ujawniły Halo: Campaign Evolved – Xbox pracuje nie tylko nad pełnym remakiem pierwszej części, ale też nad remake’ami Halo 2 i Halo 3. Wszystko na Unreal Engine 5, wszystko w jakości „next-gen”, wszystko piękne, błyszczące i… wszystko już kiedyś było.

Jeśli to prawda, to przez najbliższe lata największa marka Xboxa będzie żyła głównie dzięki temu, iż kiedyś była wielka. A to już nie jest pętla czasu. To jest spirala desperacji.

Halo kiedyś było gigantem. Dziś jest jak pomnik, który ktoś próbuje odmalować trzeci raz

Trzeba to powiedzieć wprost: Halo było kiedyś absolutnym fundamentem marki Xbox. To nie jest przesada. Halo: Combat Evolved w 2001 r. sprzedało pierwszego Xboxa. Halo 2 w 2004 r. wyniosło Xbox Live na poziom, którego nikt wcześniej nie widział w świecie gamingu i konsol. Halo 3 w 2007 r. było wydarzeniem o znaczeniu popkulturowym – 170 mln dol. przychodu w pierwszej dobie, więcej niż niejeden hollywoodzki blockbuster.

Były plany filmów, Spielberg miał być producentem, Microsoft chciał stworzyć własne Star Wars. I przez chwilę naprawdę wyglądało, iż to się uda.

A potem przyszła rzeczywistość.

Halo Infinite – gra, która miała być „nowym początkiem” – zaliczyła roczne opóźnienie względem premiery Xbox Series X|S. Wyszedł tytuł poprawny, ale bez tej iskry, która kiedyś definiowała serię. Multiplayer kulał, roadmapa kulała, a marka zaczęła wyglądać jakby utknęła w miejscu.

I teraz, zamiast nowego kierunku, dostajemy… remake’i gier, które już raz odświeżono.

Remake, remaster, remake remastera. Xbox właśnie wynajduje recykling na nowo

W 2014 r. Microsoft wypuścił Halo: The Master Chief Collection. To był świetny projekt – remastery wszystkich głównych części, a w przypadku Halo 1 i 2 wręcz pełne „Anniversary Edition” z nową grafiką. Dla wielu graczy to do dziś najlepszy sposób na doświadczenie serii.

I teraz, dekadę później, Xbox robi to samo. Tylko bardziej. I drożej. I na nowym silniku.

To trochę tak, jakby ktoś trzy razy odnawiał ten sam pomnik, zamiast postawić nowy. W pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze troska o dziedzictwo, czy już brak pomysłów.

Co z nowym Halo? Cóż… kiedyś będzie

W tym roku ma wyjść Halo: Campaign Evolved, pełny remake pierwszej części. Bez multiplayera. Na PC, Xbox Series X|S i – co jest absolutnym symbolem nowych czasów – na PlayStation 5. To już samo w sobie jest przewrotną ironią. Gra, która kiedyś była definicją gier dostępnych tylko na platformie Xbox teraz ma cieszyć graczy, którzy nabyli konsolę od Sony. Ale najciekawsze jest to, iż remake „jedynki” to dopiero początek. Według przecieków remake’i Halo 2 i Halo 3 powstają niezależnie od tego, czy Campaign Evolved odniesie sukces.

W tle podobno powstaje jakaś nowa odsłona serii. Jakiś projekt multiplayer. Jakiś „duży plan”. Ale to wszystko mgła, plotki, odległe wizje. Na razie jednak Xbox skupia się na tym, by tłuc bezpieczne remake’i. Tylko iż bezpieczeństwo to nie jest coś, co buduje przyszłość marki. To jest coś, co ją konserwuje. A Halo nie potrzebuje konserwacji. Halo potrzebuje reanimacji.

Jeśli Microsoft naprawdę zamierza przez najbliższe lata wypuszczać kolejne wersje tych samych gier, to ta marka w końcu umrze. Nie dlatego, iż remake’i są złe. Nie dlatego, iż Halo 2 i Halo 3 nie zasługują na nową oprawę. Problem w tym, iż marka nie może żyć wyłącznie przeszłością. A Xbox wygląda dziś jak firma, która próbuje sprzedać nostalgię w 4K, bo nie wie, jak stworzyć coś nowego.

Czy polscy fani Halo naprawdę chcą kolejnych lat czekania na coś nowego, podczas gdy Microsoft będzie wypuszczał kolejne wersje tych samych gier? Czy chcemy, by Master Chief stał się maskotką nostalgii, a nie ikoną przyszłości? Bo jeżeli Xbox nie zmieni kursu, to Halo stanie się marką muzealną. Piękną, błyszczącą, odrestaurowaną – ale martwą. A szkoda byłoby patrzeć, jak legenda, która kiedyś wyniosła Xboxa na szczyt dziś zostaje sprowadzona do roli eksponatu w gablocie z napisem „kiedyś to było”.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału