W tym miesiącu ukazała się oryginalna pierwszoosobowa strzelanka od Fumi Games – MOUSE: P.I. For Hire. Sprawdźmy, czy czarno-biały świat zachęca do poświęcenia mu czasu.
MOUSE: P.I. For Hire to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie gier ostatnich lat. Nie ukrywam, iż jestem fanem estetyki i humoru, jakie występowały w klasycznych filmach animowanych. Mam na myśli przede wszystkim animacje Disney’a z lat 30-tych XX wieku. Kiedy więc zobaczyłem – już kilka lat temu – pierwsze materiały zapowiadające recenzowaną dziś grę, byłem bardzo zainteresowany tym tytułem. Pisałem zresztą o nim nieraz na portalu, a moje newsy znajdziecie pod tym adresem. Dzieło studia Fumi Games i PlaySide miało parokrotnie przekładaną datę premiery. Ostatecznie jednak ukazało się ono na nowych konsolach oraz komputerach. Powstają również wersje na PlayStation 4 i Xbox One, aczkolwiek tematem dzisiejszego wpisu są warianty na dwie platformy. Mam na myśli PlayStation 5 i Nintendo Switch 2. Nie przedłużając niepotrzebnie, zapraszam do mojej recenzji tej gry.
Opowieść i świat w MOUSE: P.I. For Hire
PS5Jak możecie się domyślać choćby z samych materiałów promocyjnych, MOUSE: P.I. For Hire to gra całymi garściami czerpiąca z gatunku noir. Przejawia się to nie tylko w kolorystyce, ale też w klimacie. Nasz główny bohater, Jack Pepper, to prywatny śledczy, który momentalnie skojarzył mi się z Maxem Paynem. Podobnie jak nowojorski detektyw, Jack wyraźnie niejedno w życiu już widział. Absolutnie nie będę wchodził w spoilery i nie opiszę Wam, na czym polegają sprawy, jakich podejmuje się Pepper. Mogę jednak wspomnieć, iż co jakiś czas – choć co prawda nie tak często jak w grach Kojimy – zobaczymy bardzo sprawnie zrealizowane przerywniki filmowe. Są to naturalnie filmy utrzymane we wspomnianym klasycznym stylu, co nie tylko pasuje do kierunku przyjętego przez Fumi Games. To po prostu również bardzo przyjemne filmiki, które stanowią jedną z wielu zalet MYSZY.
Nintendo Switch 2Nie mogę nie wspomnieć o wszędobylskim humorze i puszczaniu oka do gracza. Zacznijmy od tego, iż Jack często na żywo komentuje bieżące wydarzenia jako narrator. Polskiemu studiu mistrzowsko udało się wpleść te momenty w sceny, nie niszcząc ani trochę immersji. W moim odczuciu to czysta perfekcja i dowód na mistrzowskie opanowanie konwencji przez Fumi Games. A to bynajmniej nie jedyny przejaw doskonałego wyczucia studia. Wspomniałem wcześniej o puszczaniu oka, a więc warto rozwinąć teraz nieco smaczki, jakie można znaleźć w MOUSE: P.I. For Hire.
PS5Zacznijmy od tego, iż każda broń ma inny symbol amunicji, która często sama w sobie posyła nam groźne spojrzenie. Przedstawienie pocisków jako wyczekujące akcji postaci nieraz wywoływało uśmiech na mojej twarzy i sprawiało, iż byłem ciekaw kolejnej spluwy, jaką odblokuję. Fumi Games stara się też upodobnić swoją grę do czarno-białego komiksu (którego strony możemy nomen omen szukać w poziomach). Dlatego kiedy zbliżamy się do jakiejś postaci, to obraca się zawsze w naszą stronę, ukazując nam swoją płaską stronę. Natomiast po pokonanych przeciwnikach zostają – również obracające się ku nam – wielkie oczy na kupce popiołu. Nie mogę też nie docenić groteskowego wręcz wyginania się broni podczas przeładowywania ich. A co powiecie na otwieranie zamkniętych drzwi dzięki ogona naszego detektywa, czy na wykorzystanie tego ogona (po odblokowaniu tego fabularnie) do przelatywania niewielkich odległości niczym Rayman? Znajdzie się też coś dla fanów Indiany Jonesa. MOUSE: P.I. For Hire zaskakuje bardzo często i odkrywanie tej gry było dla mnie niesamowitą przyjemnością. Dużo dostrzegą na pewno gracze z Polski. Możemy się natknąć między innymi na gumkę do mazania firmy Matejko. Świetnie wypadają też odnajdywane notatki, czy reklamy.
Rozgrywka
Oczywiście opisywana dziś produkcja reprezentuje gatunek pierwszoosobowych strzelanek. Większość czasu spędzimy na wymianach ognia z wieloma przeciwnikami. Często wchodzimy po prostu do pomieszczenia i musimy je oczyścić. Nie jest to dla mnie w żadnym razie wada. Taką konwencję przyjęło studio i moim zdaniem doskonale pasuje ona do tej gry. Do naszej dyspozycji oddano wiele konwencjonalnych i wymyślnych broni. Jest więc zwykły pistolet, strzelba (pompka), Tommy… wróć, Jack Gun, D-Namit, czy Wybielacz – największa zmora komiksowych postaci. Bronie możemy też ulepszać, jeżeli zgromadzimy odpowiednią liczbę schematów poukrywanych w poziomach. Natkniemy się też na karty bejsbolowe, które – zakładając, iż mamy odpowiednią ilość pieniędzy (również odnajdywaną w poziomach) wykorzystamy w specjalnej mini grze karcianej. Możemy w niej wygrać specjalne żetony, a za zdobycie 20… nie powiem co zdobędziemy, ale zapewniam Was, iż warto zbierać na tę nagrodę.
PS5Podoba mi się też możliwość poruszania się po mieście, w którym toczy się akcja gry – Mouseburgu – prostym, nieco rozklekotanym samochodem. Widzimy wtedy mapę miasta i decydujemy, gdzie pojedziemy. Możemy na przykład odwiedzić sklep, w którym kupimy dodatkowe karty baseballowe, uzupełnimy amunicję czy dokupimy zeszyty komiksów. Nie mogę niestety pisać o MOUSE: P.I. For Hire w samych superlatywach. Bardzo brakuje mi bowiem widocznego w dowolnym momencie wskazania stopnia ukończenia poziomu. Przez to nie wiemy, czy odkryliśmy wszystkie sekrety albo znaleźliśmy wszystkie schematy i karty. W zestawieniu z brakiem opcji wybierania i powtarzania ukończonych poziomów stanowi to ogromną wadę dla miłośników czyszczenia poziomów. Fajnie co prawda, iż po naciśnięciu krzyżaka w górę pojawi się przed nami szczoteczka, wskazująca drogę do celu (dzięki czemu wiemy, gdzie iść w ostatniej kolejności ). Brakowało mi jednak wspomnianego wskaźnika stopnia wyczyszczenia etapu. Plus dostaje za to zarówno opcja wybrania poziomu trudności w dowolnym momencie – między łatwym, średnimi i trudnym. Poziomy różnią się nie tylko obrażeniami i liczbą przeciwników, ale też hojnością twórców (lub jej brakiem) w kwestii wypełnienia poziomów przedmiotami leczniczymi i ochronnymi.
Działanie na obu sprawdzanych konsolach
Nintendo Switch 2Jako iż dostałem klucze do MOUSE: P.I. For Hire zarówno na PlayStation 5, jak i Nintendo Switch 2, mogłem sprawdzić działanie gry na obu tych konsolach. Zacznę od najnowszego sprzętu wielkiego N. Do wyboru mamy dwa tryby działania – jakość i wydajność. Przyznam szczerze, iż nie widziałem wielkiej różnicy w teksturach między tymi trybami, wobec czego preferowałem wydajność. 30 klatek na sekundę to dla mnie za mało jeżeli mam wybór, więc postawiłem na 60. Nie znaczy to, iż nie było spadków klatek – zarówno w trybie przenośnym jak i stacjonarnym konsoli zdarzały się sporadyczne chrupnięcia. Nie jest to jednak nic, co uniemożliwiłoby grania na tej konsoli. Świetna jest obsługa zewnętrznych klawiatury i myszki – miłośników strzelanek bez wątpienia to ucieszy.
PS5W przypadku PlayStation 5 (grałem na bazowej „piątce”) również mamy do wyboru wspomniane wcześniej dwa tryby. Jednak na PS5 jakość to „zaledwie” 60 klatek na sekundę, a wydajność aż 120 klatek na sekundę. Również na PS5 w trybie jakości oraz wydajności występowały – rzadko, bo rzadko, ale jednak – spadki liczby klatek na sekundę. Na szczęście gwałtownie mijały, ale nie mogłem ich nie zauważyć. W ustawieniach możemy dostosować poziom asysty celowania oraz czułości sterowania ruchowego dzięki pada. Szkoda jednak, iż nie zdecydowano się na obsługę adaptacyjnych spustów. Uważam je za jedną z najlepszych cech pada DualSense (które na przykład w Deathloop były fenomenalne), więc tym bardziej szkoda mi nie skorzystania z tej okazji. Dobrze, iż obsługiwane są efekty dotykowe towarzyszące podnoszeniu amunicji czy przeładowaniu broni. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, iż wersja na PS5 niesie ze sobą niewykorzystany potencjał.
Udźwiękowienie
Nintendo Switch 2Kończąc pomału recenzję, nie mogę nie odnieść się oczywiście do udźwiękowienia w MOUSE: P.I. For Hire. Dźwięki postaci nagrano po angielsku i nie zdecydowano się na polski dubbing. Moim zdaniem jest to świetny wybór. Nie tylko dlatego, iż na ogół nie jestem prywatnie zwolennikiem pełnych polskich wersji językowych. W przypadku MYSZY uważam, iż bardzo trudno byłoby zastąpić fenomenalnego Troy’a Bakera. Aktor wciela się w głównego bohatera, Jacka Peppera, i słychać, iż świetnie czuł się w tej roli. Pepper jest nieco zgorzkniały, do-cna-noirowy. Cała obsada zresztą bardzo dobrze sprawdziła się w swoich rolach i nie ukrywam, iż słuchanie wypowiedzi aktorów sprawiało mi niemałą przyjemność. Zwłaszcza, iż często występowały odniesienia do popkultury (jednym z moich faworytów jest zdecydowanie Igorrr, koniecznie przez trzy „r” na końcu, ale nie zdradzę dlaczego). Bronie też brzmią bardzo przyzwoicie, choć im dźwiękom nie zaszkodziłoby nieco więcej głębi. Fantastyczna jest za to muzyka. Jazzowe wstawki (ale również utwory inspirowane klasycznymi animacjami) idealnie pasują do gry, a przy jej włączaniu słychać jak Jack nuci główny motyw przewodni tytułu. Możecie to zresztą usłyszeć niżej.
Kurde, @FumiHQ, rozbroiliście mnie już na starcie #MOUSEPIForHire pic.twitter.com/fikR7EwJTo
— Harrolfo (@Harrolfo) April 16, 2026Podsumowanie
MOUSE: P.I. For Hire to świetna gra akcji, w której rewelacyjnie spędziłem około 13 godzin. Ma wciągającą minigrę karciano-baseballową, a humor jest nienachalny i przyznaję, iż do mnie dociera. W internecie pojawiały się co prawda głosy, iż w grze jest za dużo sera, co stało się już memem. Moim zdaniem owszem, odniesień do sera jest mnóstwo. Ale absolutnie nie uważam, iż to przytłaczająca ilość i jest ona dobrze zakorzeniona w MOUSE: P.I. For Hire jeżeli szukacie prostej strzelanki z fantastyczną oprawą audiowizualną, to nie szukajcie już dalej. Zwłaszcza jeżeli lubicie klasyczne animacje Disney’a. Ja jestem zachwycony tą grą i na pewno będę do niej jeszcze wracał. Polecam tę produkcje absolutnie wszystkim graczom. To niemal idealne dzieło. Szkoda jednak, iż nie można wrócić do Mouseburga po ukończeniu fabuły. Przydałoby się też wyświetlanie procentowego stopnia ukończenia lokacji. Kto wie, może zmieni się to w jakiejś aktualizacji? jeżeli tak, to na pewno dam Wam znać. Nie zmienia to mojego nastawienia do gry i prostego wniosku. W tę produkcję bez dwóch zdań należy zagrać!
Kody recenzenckie zapewnili Fumi Games oraz Keymailer.
3 godzin temu

![Recenzja: Meta Quest 3 – stacje dokujące i opaska wentylująca [AMVR]](https://konsoloweinfo.s3.eu-central-1.amazonaws.com/wp-content/uploads/2026/04/26223157/IMG_20260408_125137.jpg)













