Rząd formalnie rozpoczął prace nad ustawą o podatku cyfrowym. Projekt wpisano do wykazu prac legislacyjnych, a Ministerstwo Cyfryzacji zakłada stawkę do 3% od przychodów z wybranych usług cyfrowych świadczonych w Polsce przez największe globalne firmy. Według wcześniejszych szacunków wpływy z tej daniny mogą sięgnąć od 1,7 mld zł rocznie do ponad 3 mld zł w kolejnych latach.
Polska wraca do pomysłu, który od dawna budzi emocje w branży technologicznej i finansowej. Chodzi o opodatkowanie największych platform cyfrowych oraz firm zarabiających na reklamie internetowej, pośrednictwie między użytkownikami i handlu danymi. Teraz sprawa weszła w nowy etap, bo projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług został oficjalnie wpisany do wykazu prac rządu jako projekt UD385. Za jego przygotowanie odpowiada Ministerstwo Cyfryzacji, a planowany termin przyjęcia przez Radę Ministrów wyznaczono na III kwartał 2026 r.
Według przedstawionych założeń nowa danina miałaby objąć tylko największych graczy. Mowa tu o podmiotach lub grupach kapitałowych, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a przychody objęte podatkiem w Polsce są wyższe niż 25 mln zł. Co istotne, podatek miałby być pomniejszany o zapłacony CIT, co ma ograniczyć ryzyko podwójnego obciążenia tych samych przychodów, a sama stawka nie miałaby przekroczyć 3%.
Kogo obejmie nowa danina?
Z perspektywy rynku najważniejsze jest to, iż projekt nie dotyczy całego handlu internetowego. Resort celuje przede wszystkim w trzy obszary. Pierwszy to reklama ukierunkowana, a więc personalizowane reklamy wyświetlane użytkownikom na podstawie danych o ich aktywności. Drugi to usługi platformowe, czyli rozwiązania pozwalające użytkownikom wchodzić ze sobą w interakcje albo zawierać transakcje. Trzeci obszar to sprzedaż informacji o użytkownikach.
To oznacza, iż w praktyce podatek obejmie przede wszystkim duże platformy reklamowe, serwisy społecznościowe i wybrane marketplace’y. Jednocześnie projekt przewiduje szereg wyłączeń i ustawą nie będą objęte firmy sprzedające własne produkty przez własne sklepy internetowe, a także podmioty z obszaru usług finansowych, płatniczych i komunikacyjnych. Z założeń wynika też, iż poza zakresem regulacji znajdą się dostawcy treści cyfrowych, w tym serwisy VOD i muzyczne.
Multiportal RP za 165,7 mln zł: Ministerstwo Cyfryzacji zbuduje następcę serwisu gov.pl
Więcej niż nowy podatek
Z punktu widzenia rządu stawką w tej sprawie są nie tylko dochody budżetowe. W uzasadnieniu wpisu do wykazu prac wskazano trzy główne cele. Pierwszy to zapewnienie opodatkowania działalności międzynarodowych firm proporcjonalnie do przychodów generowanych na polskim rynku. Drugi to wyrównanie warunków konkurencji między globalnymi korporacjami a lokalnymi przedsiębiorstwami. Trzeci to wsparcie rozwoju krajowych technologii, innowacji i „jakościowych” treści medialnych.
Politycznie to ruch, który można odczytywać także jako próbę pokazania, iż państwo chce większego udziału w strumieniu pieniędzy generowanych przez gospodarkę platform cyfrowych. Zwłaszcza iż klasyczne modele opodatkowania od lat mają problem z uchwyceniem biznesu, w którym wartość powstaje dzięki danym, reklamie i sieciowym efektom skali, a niekoniecznie dzięki fizycznej obecności w danym kraju.
W tle jest również szersza debata międzynarodowa, bo unijny podatek cyfrowy w skali całej Wspólnoty został kilka lat temu wstrzymany, aby nie komplikować globalnych uzgodnień podatkowych prowadzonych w ramach OECD i G20. To właśnie dlatego część państw europejskich zdecydowała się na rozwiązania krajowe, zamiast czekać na jednolity model dla całej Unii.
Teraz czas na szczegóły i polityczne negocjacje
Sam wpis do wykazu prac rządu nie oznacza jeszcze szybkiego wejścia podatku w życie. Przed projektem pozostają konsultacje, uzgodnienia międzyresortowe i cały proces legislacyjny. Już dziś można jednak zakładać, iż propozycja spotka się z silnym oporem części branży cyfrowej oraz firm międzynarodowych, które od lat argumentują, iż podobne daniny mogą prowadzić do sporów handlowych, wzrostu kosztów usług i niepewności regulacyjnej.
Z drugiej strony dla polskiego rynku jest to jeden z najpoważniejszych od lat sygnałów, iż rząd chce uporządkować relacje podatkowe z największymi graczami świata cyfrowego. jeżeli projekt utrzyma obecny kierunek, Polska dołączy do grona państw, które próbują dostosować system podatkowy do realiów platform, reklamy internetowej i gospodarki opartej na danych.

2 godzin temu













