
Ekosystem na koksie! Recenzja: Rezerwat
Drodzy Państwo! Rezerwat, już recenzowaliśmy, ale tak nam się podobał, iż postanowiliśmy zrobić to jeszcze raz... Ale bez żartów. Oczywiście nie zabieramy się za ten tytuł ponownie (choć polecamy!). Tym razem na warsztat bierzemy inny produkt- a zbieżność nazw.... to zbieżność nazw (dość rzadkie zjawisko w planszówkach!).Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Rezerwat to kafelkowy tytuł rodzinny, wydany niedawno przez Naszą Księgarnię. Przeznaczony jest dla 1-5 osób, w wieku co najmniej 8 lat. Według pudełkowej charakterystyki standardowa rozgrywka powinna zająć około 40 minut. Autorem gry jest Corne van Moorsel, czyli pan, który może się kojarzyć z fantastycznym (acz lekko zapomnianym) abstraktem Novą Luną.

W solidnym pudełku (ciut większym niż standardowe produkty NK) znajdziemy wszystko, co jest potrzebne do rozgrywki. Między innymi: piękny woreczek, 134 płytki + wejścia łowne, 5 drewnianych jeepów, żetony "ok", 15 celów, 2 planszetki sezonów, znacznik i tarczę rund, tablicę na punkty i marker. Swoją drogą- genialny pomysł, by nie kserować kartek notesika! Wszystko wygląda kolorowo i solidnie, także ciężko się powstrzymać przed pierwszą rozgrywką...
Zasady:

Jak zwykle do zabawy wprowadza nas krótka instrukcja. Po szczegóły odsyłam właśnie do niej (dostępna na stronie NK), ponieważ poniżej darujemy sobie ogólne przygotowanie i zasady. Przybliżymy tylko schemat rundy, której celem będzie oczywiście zdobycie największej liczby punktów.

Rezerwat trwa 3 sezony, podzielone na rundy. Liczba tych drugich, określona jest przez uczestników zabawy. Założeniem gry jest proste- będziemy rozbudowywać nasze tereny, wzbogacając je o zwierzęta, roślinki i kempingi, tworząc siedliska, w taki sposób, by przynosiły zysk w postaci punktów (z zależności między kafelkami i wylosowanymi w danym sezonie celów).

Tura gracza to nic innego, jak wzięcie płytki sprzed (lub z boku) swojego samochodu, przesunięcie jeepa w zwolnione miejsce i dolosowanie nowego kafelka z woreczka (ten umieszczany jest oczywiście na pustym polu). Kończąc kolejkę, dokładamy zdobycz do naszego rezerwatu. Zasad rozbudowy jest kilka: kafelek musi się stykać bokiem z już istniejącym terenem, można nim dowolnie obracać, a białych krawędzi nie można zabudować. Po każdym sezonie liczymy punkty za przypisane mu cele. Po 3 (rozbudowanym) punktowaniu gra się kończy i wyznaczamy zwycięzcę!
Wrażenia:

Wspomniałem, iż niedawno przerabialiśmy już jeden Rezerwat. Ciężko więc poradzić sobie z recenzją, bez porównań. Szczerze Wam zatem napiszę, iż złudnie dostajemy coś bardzo podobnego. Kafelki, rodzinny charakter, lekki temat (zwierzątka) i solidne wykonanie. Czyżby trafił się nam zatem przykład konkurencji w ekosystemie planszowym? Niekoniecznie. Choć z pozoru wszystko brzmi tak samo, jest jednak inne. Obie gry skierowane są do różnych odbiorców. Czym zatem wyróżnia się ten uroczy lew z okładki?

Jak wspomniałem- przede wszystkim kalibrem. Rezerwat Naszej Księgarni jest mniejszy, prostszy- i przede wszystkim bardziej intuicyjny. Nic dziwnego- mechanizm z draftem wydawca przerobił już na zylion sposobów (Pierwsza Osada, Ekosystem, Draftozaur). Rzec by można, iż wychował swoich odbiorców- i chyba tu jest klucz do sympatii i szybkiego wprowadzenia graczy. W tym wypadku dostajemy draft kafelków przyprawiony przestrzennymi elementami (wybieramy, jeżdżąc jeepem). Czyli coś znanego- z nowym, odświeżającym elementem. Nie trzeba zgłębiać mechaniki, ani przeznaczać długich minut na tłumaczenie układów, punktowania, siedlisk. Znamy je z innych produkcji. Wystarczy o nich wspomnieć, przedstawić ikonografię i cieszyć się z rozgrywki, wypełniając cele, podróżując po safari. Złoto prawda? Fan wydawnictwa choćby się nie zorientował, iż z Ekosystemu, prostej chwilówki, wyewoluował solidny familijny comfy tytuł.

Podoba mi się to, iż projekt jest growo satysfakcjonujący, angażująco wkręcający i niezobowiązująco przyjemny. Uczciwy tytuł, który nie aspiruje do czegoś więcej. Ot, dbając o regrywalność i wygodę, zapewnia całej rodzinie rozrywkę szarym komórkom. Bez presji, bez agresywnej interakcji. Żonglujemy tym, co mamy, by w wyścigu o punkty zdobyć prowadzenie. Gracz również do niej zasiądzie bez wybrzydzania, a choćby zachwyci się rozwiązaniem z żetonami "ok", które pomagają śledzić postęp w rozgrywce. Przyjemna polecajka!
Plusy:
+ kafelkowy abstrakt
+ draft z przestrzennym twistem
+ świetne rozwiązanie z żetonami "ok" (ułatwiają śledzenie postępu)
+ bez presji
+ brak agresywnej interakcji
+ uczciwy rodzinny tytuł
+ dobrze się skaluje
+ w rodzimym wydaniu znajdziemy aż dwa minidodatki
+ duża regrywalność
+ wysoka jakość wydania
+ dobra cena
+ punkty zapisywane na zmazywalnej tabliczce
Minusy:
- niekontrolowany rozrost rezerwatów graczy może wyjechać za stół 😂
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do naszego Facebooka
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo















