
GOG Galaxy na Linuksie? Wreszcie coś drgnęło – ale nie otwierajmy jeszcze szampana.
GOG od lat jest w dość osobliwej sytuacji. Z jednej strony to firma, która lubi podkreślać swoje korzenie w świecie PC, wolność od DRM i szacunek dla klasyki. Z drugiej – gdy spojrzymy na ich wsparcie dla Linuksa to trudno nie zauważyć, iż przez lata było ono raczej… symboliczne. Gry z natywnymi wersjami dla pingwina? Owszem, są. Ale GOG Galaxy, czyli ich sztandarowy launcher, pozostawał nieobecny na Linuksie tak długo, iż część społeczności zdążyła już przestać wierzyć, iż kiedykolwiek się pojawi. A jednak – jak donosi GamingOnLinux – coś się wreszcie ruszyło. I to nie w formie kolejnego „pracujemy nad tym, ale nic nie możemy obiecać”, tylko w postaci deklaracji, która brzmi jak faktyczny krok naprzód.
Co adekwatnie powiedział GOG?
W odpowiedzi na pytania redakcji GamingOnLinux współ-CEO GOG‑a, Krzysztof Papliński, potwierdził, iż firma aktywnie pracuje nad wsparciem GOG Galaxy na Linuksie. GOG zatrudnił specjalistę, który ma się tym tematem zajmować.
Papliński podkreśla, iż to „znaczące przedsięwzięcie”, a firma nie pozostało gotowa na podanie konkretów, harmonogramu czy obietnic. Ale jednocześnie zapewnia, iż Linux jest jednym z najczęściej poruszanych tematów przez społeczność i GOG „inwestuje czas i wysiłek” w to, by w końcu zrobić z tym porządek.
GOG GalaxyTo nie pozostało zapowiedź premiery. To choćby nie jest zapowiedź bety. Ale po latach ciszy – to pierwszy sygnał, który brzmi jak faktyczna zmiana priorytetów.
Dlaczego to ważne? Bo Linux nie jest już niszą
Jeszcze dekadę temu Linux w kontekście grania był ciekawostką. Dziś – dzięki SteamOS, Steam Deckowi i Protonowi – jest realną alternatywą, na której grają miliony osób. Według danych Valve w niektórych miesiącach Linux potrafi przekraczać 2 proc. udziału wśród użytkowników Steama, co może brzmieć skromnie, ale w skali globalnej oznacza setki tysięcy aktywnych graczy.
GOG, jako sklep z ambicjami bycia alternatywą dla Steama, nie może ignorować tej grupy. Zwłaszcza iż część użytkowników Linuxa to osoby wyjątkowo świadome technologicznie, które chętnie wspierają inicjatywy pro‑konsumenckie. Innymi słowy – to idealny target dla GOG‑a.
Problem w tym, iż przez lata firma nie robiła zbyt wiele, by tę grupę zatrzymać. W efekcie część twórców gier z natywnymi wersjami linuksowymi przestała publikować je na GOG-u, bo nie widziała sensu utrzymywania osobnej wersji dla platformy, której sklep nie traktuje poważnie.
GOG Galaxy na Linuksie – ale jaki?
Tu zaczyna się interesująca część. Bo launcher to nie tylko ładny interfejs. To także:
- zarządzanie instalacjami,
- aktualizacje,
- cloud saves,
- osiągnięcia,
- integracje z innymi platformami.
I tu pojawia się pytanie: czy GOG Galaxy na Linuksie będzie natywny, czy oparty na Protonie/Wine?
Społeczność nie ma wątpliwości – bez warstwy kompatybilności z grami Windowsowymi, launcher będzie miał ograniczony sens. W końcu większość gier kupowanych na GOG-u to tytuły Windowsowe. Proton jest open source, Wine również, więc technicznie nic nie stoi na przeszkodzie, by GOG wykorzystał istniejące rozwiązania.
Problemem mogą być kodeki audio/wideo i kwestie licencyjne, ale jako europejska firma GOG ma tu nieco łatwiejszą sytuację niż Valve, które musi dbać o zgodność z przepisami w Stanach Zjednoczonych. Część społeczności sugeruje nawet, iż GOG mógłby po prostu korzystać z ffmpeg zainstalowanego przez użytkownika – przerzucając odpowiedzialność za licencje na samego gracza.
GOG musi nadrobić stracony czas
Po raz pierwszy od dawna można powiedzieć, iż GOG naprawdę próbuje. A społeczność Linuxa – jak zawsze – będzie patrzeć im na ręce. I dobrze. W końcu to właśnie dzięki tej społeczności granie na pingwinie stało się realną alternatywą, a nie ciekawostką dla garstki zapaleńców.

















