Znalazł sposób na RAMagedon. Zaczął robić własny RAM

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Dr. Semiconductor – YouTuber, który bez niczyjej pomocy sam sobie zrobił RAM w szopie – udowadnia, iż granica między „niemożliwe” a „zrób to sam” jest znacznie cieńsza, niż chcieliby producenci pamięci.

Ktoś postanowił zrobić własne kości RAM w szopie. Sam pomysł już by wystarczył na interesującego newsa, ale ów plan to nie jakiś żart czy ambicje kogoś, kto nie ma pojęcia co robi. Ale to nie jest żart. Dr. Semiconductor – YouTuber znany z ambitnych eksperymentów – zbudował w swoim ogrodzie pełnoprawny cleanroom klasy 100 i w warunkach domowych wytworzył działające komórki DRAM. Nie moduł, nie kość – ale funkcjonalne komórki pamięci dynamicznej, wykonane od zera, z krzemowego wafla. W warunkach, które normalnie wymagają miliardowych inwestycji.

To, co zrobił ów twórca internetowy, to pełny proces półprzewodnikowy: przygotowanie krzemu, utworzenie warstwy tlenku, nakładanie warstwy fotorezystu, naświetlanie UV, domieszkowanie, wygrzewanie, a na końcu metalizacja aluminium nanoszonego przez miniaturowy szablon.

W skrócie – wszystko to, co robią fabryki Microna czy Samsunga. Tylko w wersji hobbystycznej i w skali mikro

Efekt? Pojedyncze komórki DRAM o pojemności około 12 pF, potwierdzone pomiarami. Wideo dokumentujące proces trwa 18 minut, ale za kulisami kryją się miesiące pracy. Dr. Semiconductor musiał m.in. dopracować napięcia progowe tranzystorów, bo przy tak małej skali każdy błąd w domieszkowaniu oznaczałby, iż komórka nie przełączy się poprawnie. W obecnej formie projekt kończy się na kilku działających komórkach – ale twórca zapowiada, iż kolejnym etapem będzie zbudowanie większej matrycy, którą da się podłączyć do PC. Tak, dobrze czytacie: jego celem jest stworzenie domowej kości RAM, która mogłaby współpracować z komputerem.

Czy to realne? Cóż, gra wideo Doom podobno ma być jednym z testów końcowych – choć oryginał wymagał minimum 8 MB RAM, więc droga do „domowego modułu DIMM” pozostało bardzo długa. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o pokazanie, iż coś, co wydawało się absolutnie poza zasięgiem jednostki, można odtworzyć w warunkach garażowych. I iż monopol „wielkiej trójki” – Micron, Samsung, SK Hynix – choć wciąż nienaruszalny na poziomie przemysłowym, nie jest już tak absolutny w sferze eksperymentalnej.

Projekt pojawia się w ciekawym momencie. Ceny RAM-u rosną, popyt napędza AI, a producenci nie nadążają z dostawami. W tym kontekście domowy DRAM wygląda jak punkowy manifest: „jeśli nie możecie zrobić taniej pamięci, to ja zrobię ją sam”. Oczywiście – to przez cały czas bardziej sztuka niż przemysł. Ale to sztuka, która działa. I która pokazuje, iż dostęp do technologii półprzewodnikowych powoli przestaje być zarezerwowany wyłącznie dla gigantów.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału