
Xbox na zakręcie. Phil Spencer odchodzi, Sarah Bond żegna się z firmą, a Microsoft robi reset strategii. Zaraz, co? To ostatnie powinno zwrócić uwagę graczy. Moją zwróciło, choć boję się o pustosłowie.
W świecie Xboxa od miesięcy wisiało w powietrzu poczucie, iż coś musi pęknąć. Kolejne słabe wyniki sprzedaży konsol, niekończące się turbulencje po przejęciu Activision Blizzard, zamykane studia, rozmyta strategia i coraz bardziej nerwowe ruchy marketingowe sprawiły, iż marka, która jeszcze dekadę temu była symbolem odrodzenia zaczęła wyglądać jak projekt pozbawiony steru. Teraz wiemy już, iż to nie było złudzenie. Phil Spencer – twarz Xboxa od dwunastu lat – odchodzi na emeryturę. A Sarah Bond, która według wielu miała przejąć po nim stery, również żegna się z firmą.
Ale to nie koniec.
Koniec epoki Spencera i niespodziewane odejście Bond
Odejście Spencera nie było dla pracowników zaskoczeniem. Według relacji cytowanych przez The Verge decyzję podjął już w zeszłym roku, zmęczony przeciągającą się batalią o przejęcie Activision Blizzard i rosnącą presją na wyniki. Zaskoczeniem było natomiast to, co stało się z Sarą Bond. Jeszcze niedawno była przedstawiana jako naturalna następczyni Spencera. Jako osoba, która miała kontynuować jego wizję i jednocześnie wprowadzić Xboxa w erę usług i multiplatformowości.
Sarah Bond miała zastąpić Spencera. Zamiast tego zrezygnowano z 'rewolucji’ w XboksieTymczasem Microsoft nie tylko nie powierzył jej roli szefowej działu gier, ale wręcz po cichu podziękował za współpracę. W oficjalnych komunikatach, które trafiły do pracowników, Bond nie została choćby wspomniana przez większość przełożonych. Jej własna notka pożegnalna pojawiła się dopiero po kilku godzinach – jej odejście nie było częścią elegancko zaplanowanej sukcesji.
Strategia „Xbox wszędzie” okazała się ślepą uliczką
Powód? Według źródeł The Verge – narastająca frustracja wewnątrz firmy. Bond była twórczynią strategii „Xbox wszędzie”, która miała uniezależnić markę od konsol i uczynić ją usługą dostępną na każdym urządzeniu. Kampanie marketingowe, w których telefon czy tablet miały być przedstawiane jako „pełnoprawny Xbox” były odbierane jako mylące i oderwane od rzeczywistości. Wewnętrznie budziły wręcz irytację – szczególnie w zespołach odpowiedzialnych za sprzęt, które widziały, jak ich praca jest rozmywana przez komunikaty sugerujące, iż konsola nie jest już potrzebna.
Do tego dochodziły opóźnienia. Mobilny sklep Xbox, zapowiedziany przez Bond na lipiec 2024 r. do dziś nie istnieje. A gdy Xbox wypuścił kampanię „This is an Xbox”, w której wszystko – od telefonu po telewizor – miało być „Xboxem” to wielu pracowników uznało to za moment, w którym marka straciła swoją tożsamość.
W efekcie Xbox zaczął gonić przyszłość, jednocześnie zaniedbując teraźniejszość. Sprzedaż konsol spadała trzeci rok z rzędu, Xbox Series X|S nie zbliżył się do wyników PlayStation, a Game Pass – oczko w głowie Spencera – przestał rosnąć w takim tempie jak wcześniej. W studiach panował chaos, a kolejne odejścia menedżerów tylko pogłębiały wrażenie, iż Xbox dryfuje.
Asha Sharma to szefowa od AI, która ma przywrócić „ducha renegata”
Sharma nie jest gamerem. Nie ma doświadczenia w branży rozrywkowej. Jest natomiast osobą, która potrafi budować produkty, skalować platformy i – co najważniejsze – porządkować chaos. W swoim pierwszym liście do pracowników jasno dała do zrozumienia, iż nie zamierza wciskać AI do wszystkiego, co ma logo Xboxa. „Nie będziemy zalewać ekosystemu bezdusznym AI‑slopem” – napisała gasząc obawy, iż jej awans oznacza koniec gier tworzonych przez ludzi. Zamiast tego mówi o „powrocie Xboxa”, o „duchu renegata”, który kiedyś definiował markę, i o potrzebie jasnej, spójnej strategii.
To ważne, bo w ostatnich miesiącach wśród fanów narastało przekonanie, iż Microsoft szykuje się do porzucenia konsol i przejścia w pełni na model usługowy. Tymczasem sygnały płynące z firmy sugerują coś zupełnie innego: Xbox ma wrócić do korzeni, a konsola znów ma być ważnym elementem ekosystemu.
Xbox Series XGame Pass pozostaje jednym z największych osiągnięć Spencera, ale też jednym z największych wyzwań dla jego następczyni. Usługa, która przez lata była „najlepszym dealem w branży”, zaczęła tracić na wartości. Promocje za symboliczne kilka złotych zniknęły, ceny poszły w górę, a tempo pojawiania się hitów nie nadążało za oczekiwaniami.
W branży coraz częściej mówi się, iż Game Pass musi przejść ewolucję – nie tyle zniknąć, co przestać być jedyną odpowiedzią Microsoftu na wszystko. Sharma będzie musiała zdecydować, czy usługa pozostaje centrum strategii, czy staje się jednym z elementów większej całości, w której konsola i gry first‑party znów odgrywają kluczową rolę.
Czy Xbox wróci do formy? Tego nie wiemy. Ale po raz pierwszy od dawna widać, iż firma naprawdę chce spróbować. Nie poprzez streaming, nie poprzez promowanie gier Xboxa na Steamie, PlayStation i Switchu – a za sprawą świetnej konsoli ze świetnymi grami. To może być korpogadka bez przełożenia na rzeczywistość. Ja jednak – nieprofesjonalnie nieskryty fan marki – po raz pierwszy od wielu miesięcy widzę intrygujące światełko w tunelu. I bardzo mi się to podoba.









