540 stacji paliw, trzecie miejsce w Polsce i ambitny plan zostania numerem dwa na rynku – tyle warte jest dziś Moya. 11 czerwca 2026 roku akcjonariusze spółki Anwim, do której należy marka Moya, podpisali umowę sprzedaży 100 proc. udziałów konsorcjum Stonepeak i Energy Equation Partners. To jeden z największych deals na polskim rynku detalicznym paliw od lat.
Fot. PixabayKto kupił Moyę i ile ma pieniędzy?
Za przejęciem stoi 2 podmioty, które Polacy dotąd raczej nie znali z nazwy, ale które w branży paliwowej Europy robią poważne zakupy. Stonepeak to nowojorski fundusz inwestycyjny wyspecjalizowany w infrastrukturze i aktywach rzeczowych, zarządzający aktywami o wartości około 80 miliardów dolarów. Energy Equation Partners (EEP) to z kolei europejska firma inwestycyjna skupiona wyłącznie na sektorze energetycznym – jej założyciele przez ostatnie 20 lat zainwestowali łącznie ponad 10 miliardów dolarów w spółki paliwowe i energetyczne na całym świecie.
Obaj nabywcy nie są debiutantami na rynku stacji paliw w Europie. W 2025 roku wspólnie przejęli 65 proc. udziałów w sieci JET od amerykańskiego koncernu Phillips 66 – a JET to w Niemczech i Austrii około 1000 stacji. Wycena tej transakcji wyniosła około 2,5 miliarda euro. Teraz ten sam duet wchodzi do Polski. Wartości transakcji dotyczącej Anwimu nie ujawniono.
Ze 180 do 540 stacji w 8 lat – skąd wzięła się Moya?
Anwim nie zawsze był trzecim graczem na polskim rynku. Kiedy fundusz Enterprise Investors zainwestował w spółkę w 2018 roku, sieć liczyła zaledwie 180 stacji. W ciągu 8 lat liczba punktów wzrosła 3-krotnie, a zysk EBITDA – według informacji Enterprise Investors – zwiększył się ponad czterokrotnie. Spółka stała się pełnowymiarowym graczem: prowadzi import, eksport, sprzedaż hurtową i detaliczną paliw.
W 2022 roku Anwim kupił holenderską firmę The Fuel Company, dostawcę kart flotowych honorowanych na ponad 8000 stacji w 18 krajach Europy. Dzięki temu kierowcy ciężarówek tankujący na Moyi mogą korzystać z kart w całej Europie – i odwrotnie. Równolegle spółka uruchomiła sieć kawiarni Caffe MOYA i do końca 2026 roku planuje obsługiwać około 180 ładowarek do pojazdów elektrycznych.
Co zmieni się na stacjach Moya po przejęciu?
Nowi właściciele jasno zadeklarowali: marka Moya pozostaje. Anwim podkreślił w komunikacie, iż przejęcie jest „impulsem do dalszej ekspansji pod własną marką”, a celem strategicznym jest awans z miejsca trzeciego na drugie w Polsce – za Orlenem. Stonepeak i EEP mają w Polsce dać spółce „solidne zaplecze finansowe oraz dostęp do międzynarodowego know-how” w zakresie operacji paliwowych i elektromobilności.
Zmiana właściciela formalnie nie pozostało zakończona. Finalizacja transakcji planowana jest na drugą połowę 2026 roku i wymaga zgody regulacyjnej – w tym zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Komisji Europejskiej. Anwim zaznaczył, iż do czasu zamknięcia transakcji stacje działają bez zmian, a jej sytuacja finansowa jest stabilna. Na rynku Catalyst notowane są 2 serie obligacji Anwimu: 65 milionów złotych z terminem spłaty w listopadzie 2026 roku i 25 milionów złotych z terminem w grudniu 2027 roku. Warunki emisji nie przewidują kowenantów przy zmianie kontroli nad spółką.
Co to oznacza dla Ciebie jako kierowcy tankującego na Moyi?
W najbliższych miesiącach na stacjach Moya nic się nie zmieni – ta sama marka, te same ceny ustalane przez Anwim w oparciu o bieżące notowania paliw, te sama sieć kawiarni i sklepy. Zmiana właściciela nie daje nowym inwestorom powodów do podnoszenia cen – konkurencja z Orlenem i BP jest zbyt duża. Wręcz przeciwnie: przy planie wejścia na miejsce numer dwa Anwim będzie potrzebował przyciągać klientów, nie ich odpychać. Dla kierowców korzystających z kart flotowych dobra wiadomość jest taka, iż zaplecze europejskie nowych właścicieli – tysiąc stacji JET w Niemczech i Austrii – może w perspektywie kilku lat rozszerzyć zasięg kart Moya na rynkach zachodnich.

3 godzin temu
















