Unia Europejska nie zaproponuje żadnych zmian w prawie, które mogłyby zapewnić możliwość uruchamiania i korzystania z gier wideo po zaprzestaniu ich komercyjnego udostępniania. Politycy powołują się na prawa własności intelektualnej, użytkownicy zaś zwracają uwagę na wielokrotne spotkania z gamingowym lobby bez obecności inicjatorów akcji Stop Killing Games.
Najgorszy z możliwych finałów Stop Killing Games. Akcja zablokowana przez polityków i korporacje
Gracze zebrali miliony podpisów, akcja znalazła poparcie wśród wielu polityków i działaczy. Udało się choćby zainteresować Komisję Europejską oraz przeprowadzić szereg rozmów. Niestety, finałowi akcji daleko jest od wymarzonego scenariusza.
Oficjalny werdykt to sporo akapitów, ale tak naprawdę najbardziej istotny jest tylko jeden. Unijne władze rozkładają ręce i twierdzą, iż „na obecnym etapie [Komisja Europejska] nie może zaproponować prawnego obowiązku zapewnienia możliwości gry w gry wideo po zaprzestaniu ich komercyjnego udostępniania”. Głównym argumentem są istniejące prawa własności intelektualnym, według których „posiadacze praw autorskich korzystają z wyłącznych praw do swoich dzieł”. Do tego dochodzi ochrona różnych wizualnych i technologicznych aspektów produkcji.
Źródło zdjęcia: Twitter (X) (@StopKillingGames)Unia nie ma zatem absolutnie żadnego pomysłu na dojście do porozumienia pomiędzy graczami a wydawcami. Przedstawiciele tej pierwszej grupy zwracają jednak uwagę na przewagę spotkań z osobami należącymi do lobby. Przykładem jest długie posiedzenie z pracownikam firmy Ubisoft niejako odpowiadającej za całe zamieszanie. Rozmowa odbyła się za zamkniętymi drzwiami, nikt z inicjatywy Stop Killing Games nie został zaproszony.
Kurtyna.
Jest światełko w tunelu, ale gracze obawiają się, iż to tylko zasłona dymna
Komisja Europejska informuje, iż do końca 2026 roku prowadzona będzie kooperacja pomiędzy konsumentami i wydawcami. Wszystko po to, by zbadać sposoby poprawy standardów branżowych. Powstać ma „kodeks postępowania w zakresie zarządzania końcem życia gier wideo”. Statusu prawnego nie będzie, wydawcy nie muszą zatem go przestrzegać (choć może ktoś się skusi).
Do tego dochodzi obietnica współpracy z organizacjami konsumenckimi i organami. Cel? Edukacja w zakresie praw chroniących konsumentów, w tym ich interesy gospodarcze. Doczekamy się też sprawozdanie ze stosowania dyrektywy w sprawie treści i usług cyfrowych. Pogłębiona wiedza powinna zachęcić dostawców do oferowania gier wideo o dłuższej żywotności.
Trudno stwierdzić czy cokolwiek ulegnie zatem zmianie. Osobiście wątpię, ale czas pokaże.
Źródło tekstu: Komisja Europejska / Zdjęcie otwierające: Ubisoft, Stop Killing Games Initiative, Unia Europejska

14 godzin temu

















