Sony zabiera głos w sprawie DRM na PlayStation

2 godzin temu
Zdjęcie: Sony zabiera głos w sprawie DRM na PlayStation


Od kilku dni gracze żyją dyskusją o nowym mechanizmie DRM, który został zaimplementowany na konsolach PlayStation. Sprawa wywołała ogromne emocje i gwałtownie przerodziła się w jedną z głośniejszych debat ostatnich tygodni.

Strach przed „always online” i utratą gier

Początkowo gracze obawiali się najgorszego. W sieci pojawiły się doniesienia sugerujące, iż Sony może wprowadzić wymóg cyklicznego łączenia się z internetem w celu odnawiania licencji na zakupione gry.

Taki scenariusz oznaczałby poważne ograniczenia. Od problemów przy braku dostępu do sieci, po realne zagrożenie dla zachowania cyfrowych kolekcji w przyszłości. Nic więc dziwnego, iż na Sony wylała się fala krytyki.

Testy graczy wskazały na coś innego

W kolejnych dniach społeczność zaczęła dokładniej analizować nowe zabezpieczenia. Gracze odkryli, iż nowo zakupione tytuły rzeczywiście otrzymują początkowo 30-dniową licencję, jednak po tym czasie zostaje ona zamieniona na standardową, bezterminową.

To odkrycie znacząco zmieniło ton dyskusji, choć wciąż brakowało oficjalnego stanowiska ze strony Sony.

Sony potwierdza: to tylko jednorazowa weryfikacja

W końcu do sprawy odniosło się samo Sony. W rozmowie z serwisem GameSpot przedstawiciel firmy wyjaśnił działanie mechanizmu:

Gracze mogą przez cały czas korzystać z zakupionych gier i grać w nie jak zwykle. Wymagana jest jednorazowa weryfikacja online w celu potwierdzenia licencji gry. Po tym nie są już wymagane żadne dalsze logowania.

To oznacza, iż obawy o konieczność cyklicznego odnawiania licencji najprawdopodobniej były bezpodstawne.

DRM jako zabezpieczenie przed nadużyciami?

Sony nie rozwinęło szczegółowo, dlaczego wprowadziło taki system, jednak wcześniejsze ustalenia graczy sugerują, iż może on być powiązany z walką z nadużyciami, na przykład wykorzystywaniem systemu zwrotów.

Choć firma tego nie potwierdziła wprost, taki scenariusz wydaje się spójny z dotychczasowymi obserwacjami działania nowego DRM.

Lekcja dla graczy… i dla Sony

Cała sytuacja pokazuje, jak bardzo gracze są dziś wyczuleni na punkcie DRM i wszelkich ograniczeń związanych z cyfrową własnością. Każda potencjalna zmiana w tym obszarze natychmiast wywołuje burzę, i trudno się temu dziwić.

Z drugiej strony to także przypomnienie, by nie zawsze zakładać najczarniejszy scenariusz, zanim pojawią się konkretne informacje.

Nie zmienia to jednak faktu, iż Sony mogło rozegrać tę sytuację znacznie lepiej. Jasna komunikacja od samego początku, czy to przy okazji aktualizacji systemu, czy tuż po pierwszych doniesieniach, prawdopodobnie pozwoliłaby uniknąć całego zamieszania.

Koniec afery czy tylko przerwa?

Wygląda na to, iż największe obawy zostały rozwiane, ale dyskusja wokół DRM i cyfrowej własności gier z pewnością jeszcze nieraz powróci.

A wy jak to oceniacie? Jesteście już spokojni, czy cała sytuacja od początku nie zrobiła na was większego wrażenia? Dajcie znać w komentarzach.

Pamiętajcie, iż znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

żródło: gamespot
Idź do oryginalnego materiału