Skin Deep – growa parodia filmów szpiegowskich

2 godzin temu

Barwne postaci, sytuacyjne żarty i jazzowa muzyka. Tymi słowami można opisać małą produkcję o nazwie Skin Deep, która jawnie wyśmiewa filmy szpiegowskie minionego milenium. Ale czy poza warstwą narracyjną kryje się coś więcej niż zabawny pastisz?

Galaktyka i koty

Skin Deep rozgrywa się w dalekiej przyszłości, a my wcielamy się w Ninę – komandoskę ubezpieczeniową pracującą dla gadających kotów. Bohaterka wybudza się ze snu kriogenicznego w momencie, gdy międzygwiezdni piraci atakują statek. Nieświadomi jej obecności, po kolei padają trupem, aby następnie Nina mogła uwolnić uwięzione zwierzęta. Jak się okazuje, cała sytuacja to coś znacznie więcej niż zwykła akcja rabunkowa, a we wszystko wplątana jest stara znajoma Niny, która od lat jest uznana za martwą.

Historia jest interesująca, a zaprezentowana tajemnica bogata jest w liczne zwroty fabularne, choć większość z nich da się przewidzieć z wyprzedzeniem. Fabuła posiada wiele klisz, ale twórcy byli tego świadomi i operują nimi w taki sposób, aby rozbawić grającego.

Skin Deep – własny zrzut ekranu

Produkcja, przynajmniej pod względem historii, jest żartem z filmów szpiegowskich, naśmiewa się z ich konwencji, a czasami choćby stara się zrobić coś po swojemu. Kilka scen zapada w pamięć, a stylizowane przerywniki to zdecydowanie najlepszy element gry.

Unikalne zastosowania skórek od bananów

Gatunkowo, Skin Deep jest skradanką, a dokładniej – immersive simem. Rozgrywka polega na przemierzaniu niedużych statków kosmicznych opanowanych przez piratów, szukaniu wszelkich wskazówek oraz narzędzi, a następnie pokonanie intruzów w jak najkreatywniejszy sposób, nie zwracając na siebie uwagi.

Na początku każdego etapu bohaterka budzi się ze snu, bez żadnych narzędzi. Chodząc przez korytarze, natrafia na różne przedmioty, pozornie nieprzydatne, jak skórka od banana, spryskiwacz powietrza czy śrubka. Okazuje się jednak, iż najmniejszy choćby przedmiot ma swoje unikalne zastosowanie – na skórkach wrogowie się ślizgają, spryskiwacze tworzą chmury łatwopalnego gazu, a pojedyncza śrubka może wywołać iskrę przy pocieraniu, która ową chmurę podpali. Przedmiotów i opcji jest naprawdę wiele i choć da się dorwać w ręce, choć sporadycznie, broń palną, nierzadko “zwyczajne” przedmioty lepiej sprawdzą się w większości sytuacji.

Skradanie bez butów

Skin Deeb nastawione jest na skradanie. Bohaterkę łatwo obalić, jest sama, a przeciwnicy posiadają znaczącą siłę ognia – szczególnie, jeżeli są w grupach. Natomiast Nina sprawnie wchodzi na wszelkie występy oraz prześlizguje się przez szyby wentylacyjne. jeżeli zajdzie wrogów od tyłu, może na nich wskakiwać i chwilowo zmuszać do obijania się o wszystko wokół. Mapy pełne są interaktywnych obiektów, tak więc zaszarżowanie w zlew rozłupie go na kawałki, a przeciwnika powali na ziemię.

Całe otoczenie, w połączeniu ze skradaniem, daje naprawdę wiele możliwości do rozwiązania problemów. Jakby tego było mało, bohaterka jest w stanie poruszać się w przestrzeni kosmicznej, co dodatkowo daje pole do manewru.

Skin Deep – własny zrzut ekranu

Należy jednak pamiętać o bardzo ważnej rzeczy – wszystkie pułapki, które zostawimy na wrogów, działają również na nas. Dodatkowo, bohaterka z jakiegoś powodu porusza się boso, a więc rozbite szkło czy inne przeszkody, które nie stanowią problemu dla obuwia piratów – dla nas mogą stać się śmiertelną pułapką. Jest to zdecydowanie kolejny zabieg, aby zachęcić gracza do skradania – w otwartej walce na ziemi pełno jest drobnych i ostrych przedmiotów.

Tępe krawędzie

O ile Skin Deep to bardzo urocza i przyjemna gra na 10-12 godzin, to ma swoje problemy. Najbardziej widoczną jest zablokowanie ilości klatek na sekundę do 62,5. Jest tak dlatego, iż gra została zaprojektowana a silniku dhewm3 – tym samym, na którym stworzono Dooma 3. Silnik nie umożliwia wyświetlania więcej fps, gracz jest więc skazany na odświeżanie rodem z 2004 roku.

Dodatkowo, tytuł przez całą rozgrywkę wprowadza coraz więcej mechanik. Ogólnie to bardzo dobra rzecz, ale niestety czasem wydaje się, jakby działo się to za wolno lub zmiany były za mało znaczące. Z tego powodu po kilku godzinach rozgrywka zaczyna nieco nużyć.

Skin Deep – własny zrzut ekranu

Poziomy również są do siebie szalenie podobne. Co level zmienia się otoczenie oraz klimat statku kosmicznego, ale poza ogólną atmosferą i ewentualnymi zagadkami środowiskowymi, często da się odczuć déjà vu.

Mimo wszystko…

…Skin Deep to dobra gra. Niedługa, widać zaangażowanie twórców i niezły pomysł na grę. Żarty są zaserwowane dobrze, aktorzy głosowi wypadli nieźle. jeżeli kogoś ciągnie do skradanek, a tym bardziej do immersive simów – Skin Deep może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Idź do oryginalnego materiału