Rockstar zwolnił twórców GTA 6. Proszą: „nie bojkotujcie gry, są lepsze metody”

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Grand Theft Auto VI jeszcze nie trafiło na półki sklepowe, a już stało się osią jednego z najbardziej niepokojących sporów w branży gier.

Rockstar Games – studio, które od dwóch dekad buduje swoją legendę na gigantycznych hitach – zwolniło część pracowników odpowiedzialnych za produkcję GTA VI. W odpowiedzi w sieci pojawiły się apele o bojkot gry. Problem w tym, iż sami zwolnieni proszą: nie róbcie tego. Bojkot uderzy w niewłaściwe osoby. Zamiast tego kierują uwagę na coś, co w amerykańskiej branży technologicznej dopiero zaczyna kiełkować – na koszty i trudności związane z tworzeniem związków zawodowych.

Według doniesień zwolnienia dotknęły pracowników działów QA oraz zespołów wspierających produkcję GTA VI. To nie jest pierwszy raz, kiedy Rockstar redukuje etaty w okresie intensywnej pracy nad dużym tytułem, ale tym razem skala i kontekst są inne. Branża gier przechodzi największą falę zwolnień od lat – tylko w 2024 i 2025 r. pracę straciło ponad 20 tys. osób, a rok 2026 wcale nie wygląda lepiej.

Rockstar, należący do Take-Two Interactive, jest częścią tego trendu. Firma tłumaczy cięcia „restrukturyzacją i optymalizacją zasobów”, ale dla pracowników to przede wszystkim brutalne przerwanie pracy nad projektem, który miał być ich zawodowym Everestem.

„Nie bojkotujcie GTA 6”. Dlaczego zwolnieni proszą o coś, co brzmi jak paradoks?

W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy byłych pracowników Rockstara, którzy wprost proszą graczy, by nie bojkotowali GTA 6 w odwecie za zwolnienia. To zaskakujące, bo bojkot jest zwykle pierwszym odruchem społeczności, gdy korporacja podejmuje kontrowersyjne decyzje.

Argument zwolnionych jest jednak prosty: bojkot uderza w ludzi, którzy wciąż pracują w Rockstarze – w programistów, grafików, animatorów, projektantów, którzy od lat poświęcają zdrowie, czas i energię, by gra w ogóle powstała. To oni stracą premię, stabilność i bezpieczeństwo, jeżeli sprzedaż GTA 6 zostanie sztucznie zaniżona.

Zwolnieni podkreślają, iż istnieją skuteczniejsze formy nacisku na korporacje niż bojkot produktu. Wskazują na wsparcie organizacji pracowniczych, nagłaśnianie problemów, presję medialną i – co najważniejsze – finansowe wsparcie dla osób próbujących tworzyć związki zawodowe w branży gier.

Grand Theft Auto VI

W Stanach Zjednoczonych powstaje coraz więcej inicjatyw związkowych w branży gier, ale droga do ich formalnego uznania jest długa i kosztowna. Pracownicy Rockstara zwracają uwagę, iż proces tworzenia związku zawodowego może kosztować dziesiątki tysięcy dolarów – od opłat prawnych, przez konsultacje, po formalne procedury rejestracyjne.

To właśnie na ten aspekt zwolnieni proszą zwrócić uwagę. Nie na bojkot, nie na memy o „złej korporacji”, ale na realne wsparcie dla ludzi, którzy próbują zmienić branżę od środka. W ich ocenie to jedyna droga, by kolejne pokolenia twórców gier nie musiały przechodzić przez te same problemy: crunch, niestabilność zatrudnienia, brak ochrony prawnej i nieprzewidywalne zwolnienia.

GTA VI od początku było projektem obciążonym gigantycznymi oczekiwaniami

Don’t boycott GTA VI. Fight for justice for the people who made it: youtube.com/shorts/hhIES…T-shirt preorders open now! All proceeds from the t-shirts, which are ethically made and designed by us, will go towards the fired Rockstar workers’ legal funds.bit.ly/4xLc4IP

IWGB (@iwgbunion.bsky.social) 2026-08-18T07:19:04.905Z

Według szacunków analityków Take-Two liczy na sprzedaż przekraczającą 100 mln egzemplarzy w pierwszych latach. To liczby, które w branży gier osiąga się raz na dekadę.

Ale teraz gra stała się czymś więcej niż tylko produktem. Stała się symbolem napięć między korporacją a pracownikami, między gigantycznym budżetem marketingowym a realiami pracy ludzi, którzy ten produkt tworzą.

Zwolnieni pracownicy podkreślają, iż ich apel nie jest wymierzony w grę, ani w graczy. Wręcz przeciwnie – wielu z nich wciąż jest dumnych z pracy, którą wykonali. Chcą jednak, by gracze zrozumieli, iż wsparcie twórców nie musi oznaczać uderzania w samą grę.

Idź do oryginalnego materiału