Recenzja gry Crimson Desert - Wszystko wszędzie naraz, czyli Pearl Abyss próbuje stworzyć sandbox totalny

2 godzin temu
Po paru dekadach przez cały czas pozostały mi mgliste wspomnienia okresu szczytu fascynacji otwartymi światami. Lata oczekiwania na Gothica 3, który kiedy już się pojawił, kompletnie rozczarował, a przeżywający wtedy swoje finalne lata mój pierwszy komputer niesamowicie się nim krztusił. Rok później otrzymałem w prezencie kolejną ogromną grę, Assassin's Creeda (tak jest, tego z Altairem). Co prawda nie był on takim mesjaszem gier akcji, na jakiego go pompowano, ale podróże po Jeruzalem, czy Damaszku były dla mnie prawdziwą ucztą - i to one w pełni mnie nastroiły na zgłębianie gargantuicznych uniwersów. Lata mijały i coraz bardziej zaczynały mnie męczyć schematy z nimi związane, a bawiły tylko wyjątki w rodzaju RDR2. Ubi-gry obrzydły mi tak, iż sam jestem zaskoczony, a większość innych ekip pracujących nad open worldami idzie w sztampę. I nagle przychodzą panowie od MMO z Pearl Abyss i stwierdzają, iż mają dla nas open world totalny: Crimson Desert. Oto pora weryfikacji.
Idź do oryginalnego materiału