Recenzja Forza Horizon 6 - Japonia stoi otworem. Przyjemna, chociaż odtwórcza... jednak lepszych samochodówek brak

1 godzina temu
Gdy mówimy o szeroko pojętych grach wyścigowych, najcieplej wspominam serię Need for Speed. Dziesiątki godzin spędzony w Road Challenge, Porsche, Undergroundach, Most Wanted... takich rzeczy się nie zapomina. Kolejne odsłony Forzy pojawiły się dużo później, więc siłą rzeczy nie ma w tym przypadku czynnika nostalgicznego sprawiającego, iż można by było liczyć na taryfę ulgową z mojej strony (jak to było np. przy NFS Carbon, odstawiającego w wielu miejscach totalną sztampę, a i tak go uwielbiałem). Ale Horizony stworzyły własną rzeczywistość, gwałtownie stając się wizytówkami Xboksa, później wchodząc również na pecety. Nadszedł dzień, gdy spada embargo na teksty o Forza Horizon 6, projektu pompowanego w mediach od kilku miesięcy. Ostatni okres spędziłem więc głownie wałęsając się po Japonii.
Idź do oryginalnego materiału