Recenzja #1227 Mistborn: Z Mgły Zrodzony

2 godzin temu

Gra Mistborn: Z Mgły Zrodzony zabierze nas prosto na mgliste ulice Luthadel. To właśnie tam będziemy spalać i rozjarzać metale, budując przy tym silną talię, by walczyć z innymi graczami lub wspólnie próbować pokonać Ostatniego Imperatora. Czy innowacyjna mechanika spalania metali, sprawdzi się w grze o budowaniu talii? Czy fani Sandersona odnajdą tutaj coś dla siebie?

Informacje o grze

Autor gry: John D. Clair

Wydawnictwo: Lucky Duck Games

Liczba graczy: 1-4

Czas gry: 30-60 minut

Wiek: 13+

Gra została przekazana mi bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Lucky Duck Games. Nie miało to wpływu na kształt mojej opinii.

Współpraca reklamowa z Ceneo.pl

Recenzja gry Mistborn

Mistborn: The Deckbuilding Game to gra karciana typu deck‑building osadzona w świecie Final Empire znanym z powieści Brandona Sandersona, zaprojektowana przez Johna D. Claira i wydana w Polsce przez Lucky Duck Games. Gracze wcielają się w ikoniczne postacie – Vin, Kelsiera, Marsha i szlachciankę Shan – a na kartach znajdziemy dziesiątki bohaterów, miejsc i wydarzeń z pierwszej trylogii Mistborn, choć znajomość książek nie jest wymagana, aby w pełni cieszyć się rozgrywką. Tytuł oferuje tryb rywalizacyjny, solo oraz kooperacyjny, dzięki czemu można go traktować zarówno jako ostry pojedynek na ciosy i kombosy, jak i wymagającą kooperacyjną walkę solo lub z innymi towarzyszami z Ostatnim Imperatorem – a to ostatnie to nie lada wyzwanie.

Rozgrywka – jak to działa?

Na początku każdy gracz otrzymuje jedną z czterech kart postaci z unikalnymi zdolnościami oraz startową talię złożoną z kilku podstawowych kart. Główna mechanika to klasyczny deckbuilder znany, chociażby z takich tytułów jak Dominion, Brzdęk, czy też Hero Realms. Nowością, a zarazem pewnego rodzaju innowacją jest mechanika rozpalania i rozjarzania metali – co zostało bezpośrednio zaczerpnięte z książek. Na początku rozgrywki możemy spalić jedynie jeden z 8 dostępnych metali, ale w miarę rozwoju postaci (treningu), ta liczba zwiększa się. Karty do kupienia na rynku dzielą się na akcje i sprzymierzeńców – trafiają one do naszej talii, dzięki temu jej siła rośnie. Aby zagrać kartę, należy spalić odpowiadający karcie metal, z głównych zasobów albo w postaci innej karty z tym samym symbolem – co pozwala przekroczyć limit. Mechanika rozjarzania również pozwalają przekroczyć domyślny limit spalania, ale wiąże się to z zużyciem metalu, który w następnych turach należy odświeżyć dzięki karty o tym samym symbolu, inaczej nie będzie on dla nas dostępny.

Cała ta mechanika pozwala na kombinowanie i rozwijanie efektownych kombinacji. Sprzymierzeńcy posiadają własny wskaźnik obrony i zostają z nami do czasu, aż nasz przeciwnik ich zniszczy. Ich obecność jest korzystna, gdyż często bronią nas oni przed atakami innych graczy, a także pozwalają na dodatkowe manewry w ramach spalania konkretnych metali. Również nasza postać się rozwija i z czasem odblokowuje kolejne przydatne umiejętności, które mogą przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Z partii na partię uczymy się, które kombinacje kart i metali współgrają najlepiej, np. budując talię skoncentrowaną na dwóch/trzech grupach metali, by móc faktycznie zagrywać większość kart z ręki w jednej turze.

Cele i tryby gry

Mistborn oferuje trzy formalne warunki zwycięstwa: najczęściej wygrywa ostatni żywy gracz po tym, jak liczniki życia pozostałych graczy wskazały zero. Można też wygrać, dochodząc na szczyt jednego z trzech torów misji lub zbierając cztery rzadkie żetony atium i uruchamiając specjalną kartę Konfrontacji. Tory misji dają stałe i jednorazowe bonusy (dobieranie kart, zasoby, dodatkowe efekty). I tutaj pojawia się dodatkowa warstwa taktyczna, czy dążyć do wykonania pojedynczej misji i otrzymania niezłego bonusa, czy też stopniowo przesuwać się na polu każdej misji, aby nie oddać przewagi innym graczom. Alternatywne zwycięstwo na atium jest rzadsze, ale pozwala zwyciężać w partiach, w których gracze nie grają zbyt agresywnie.

W potyczkach wieloosobowych kluczowa jest mechanika „celu” – obrażenia możemy zadawać tylko graczowi, który jest aktualnym celem, ale jeżeli atakujemy, posiadając znacznik celu, kopiujemy nasz atak na pozostałych przeciwników. Gdy gracz z celem otrzyma obrażenia, może przenieść znacznik na kogoś innego albo zatrzymać go, licząc na potężne uderzenie obszarowe w swojej turze, co tworzy ryzykowną, ale bardzo interaktywną minigrę polityczną. To bardzo interesujący pomysł, gdyż ogranicza on bezrefleksyjne fokusowanie się na jednym przeciwniku i zmusza do kalkulowania, kiedy warto stać się celem, a kiedy lepiej oddać pałeczkę.

W trybie solo/kooperacyjnym wszyscy gracze wspólnie atakują Ostatniego Imperatora sterowanego przez własną talię wyzwań, jednocześnie odpierając jego edykty i adwersarzy. Szczególnie interesujący (a zarazem niezwykle frustrujący) jest mechanizm leczenia – Imperator odzyskuje życie praktycznie w każdej rundzie w zależności od liczby nieukończonych misji, więc dopóki nie „wyczyścimy” torów misji, bezpośredni atak często jest daremny. Mechanika te sprawia, iż rozgrywka jest naprawdę napięta, pełna sytuacji „o włos od porażki”, ale bywa też bardzo nierówna – niektóre rozdania talii bossa są emocjonujące i fair, a inne wydają się niemal niemożliwe do wygrania.

Mocne strony

Klimat – ilustracje kart przedstawiają bohaterów i miejsca z książek, kolory odpowiadają konkretnym metalom, a same efekty kart i mechanika spalania/rozjarzania tworzą wrażenie faktycznego operowania allomancją w uniwersum Sandersona.

Solidne i czytelne komponenty – grube planszetki, wytrzymałe karty i przejrzysta ikonografia metali sprawiają, iż fizyczna strona gry stoi na bardzo wysokim poziomie.

Mechanika spalania i rozjarzania metali – jest to innowacyjna mechanika, jeżeli chodzi o gry z mechaniką budowania talii. Z reguły pozwala ona na tworzenie rozbudowanych kombosów, ale wymaga od nas nieco większego zaangażowania.

Regrywalność i różnorodność stylów gry – każdy z bohaterów preferuje inne metale, rynek kart zmienia się z partii na partię, a zestaw trzech losowanych misji oraz wybór między taliami skupionymi na jednym lub wielu metalach sprawia, iż poszczególne rozgrywki mocno różnią się przebiegiem.

Różne tryby rozgrywki – gra może pełnić funkcję zarówno ostrej, konfrontacyjnej karcianki, jak i kooperacyjnego wyzwania dla fanów tego uniwersum.

Słabe strony

Próg wejścia – Mistborn nie jest lekkim deck-builderem – gra wcale nie jest prosta, dlatego iż znalezienie sensownej strategii wymaga kilku partii, cierpliwości i umiejętności radzenia sobie z tym, co akurat pojawi się na rynku. Z pewnością dla osób bez doświadczenia z deck‑builderami zarządzanie metalami, efektami kart, obrażeniami i postępem na torach misji jednocześnie może okazać się zbyt przytłaczające, mimo iż sama struktura tury jest dość klasyczna. Uważam też, iż instrukcja mogłaby być nieco lepiej zaprojektowana.

Tryb kooperacyjny – i związany z nim balans talii Ostatniego Imperatora. Talia ta zwykle bywa dość kapryśna i generuje partie od intensywnych do niesprawiedliwych, których raczej nie da się wygrać, mimo największych naszych starań.

Mało zróżnicowane postaci – te posiadają 3 umiejętności, ale tylko jedna z nich jest inna od pozostałych. Szkoda, iż tutaj nie pokuszono się na większą różnorodność.

W trybie rywalizacyjnym brak możliwości zmiany kart na rynku – jeżeli pojawi się sytuacja, w której już od początku na rynek trafią drogie karty, to mogą one skutecznie ograniczyć nasz wybór. Brakuje tutaj mechaniki odświeżania runku.

Mechanika celu w składzie 3 i 4-osobowym rodzi chaos – zdarzają się sytuacje, gdzie gracze gromadzą mocne ataki i czekają na idealny moment, by pozbyć się wszystkich pozostałych graczy. Sprawia to również, iż gracze znacznie więcej czasu poświęcają na dokładną analizę, czy opłaca się być teraz celem, czy może czas oddać go komuś innemu. Dlatego też, jeżeli zamierzacie grać w takich składach osobowych, to warto wziąć to pod uwagę.

Podsumowanie

Mistborn: The Deckbuilding Game to bardzo solidny, klimatyczny deck‑builder, który świetnie przenosi mechanikę allomancji i ducha powieści Sandersona na stół, oferując zarazem głęboką, taktyczną rozgrywkę z dużą dozą interakcji. Bardzo dobra jakość wykonania, różnorodność strategii, napięcie między trzema warunkami zwycięstwa oraz pomysłowy system rozpalania i rozjarzania metali. Ciekawym rozwiązaniem jest również system celu. Warto zwrócić uwagę na próg wejścia, niezbyt dobrze zbalansowany tryb kooperacji oraz znikomą asymetrię postaci. jeżeli lubisz więc konfrontacyjne deck‑buildery, nie boisz się nieco większej złożoności, a świat Mistborna jest Ci znany (lub dopiero chcesz go poznać), Mistborn: Z Mgły Zrodzony ma duże szanse stać się jedną z ciekawszych gier w twojej kolekcji; jeżeli jednak szukasz lekkiej, rodzinnej karcianki lub nie przepadasz za interakcją bezpośrednią, lepiej poszukać czegoś łagodniejszego. Polecam!

Przydatne linki:

Grę najtaniej kupisz tutaj

Link do strony wydawnictwa

Więcej o grze na Planszeo

Jeśli doceniasz naszą pracę i zaangażowanie albo po prostu podoba Ci się nasz portal i to, co robimy, to możesz nas wesprzeć niewielką kwotą – za co bardzo dziękujemy!!!

Jeśli chcesz być na bieżąco i podoba Ci się nasz serwis, to zachęcamy do obserwowania nas na facebooku.

Idź do oryginalnego materiału