
Nowe kosmodromy, korytarze w przestrzeni powietrznej i start choćby w 48 godzin. USA szykują infrastrukturę na ponad 1000 operacji kosmicznych rocznie.
Start rakiety ma przestać być już operacją, pod którą przez wiele dni podporządkowuje się kawałek wybrzeża i przestrzeni powietrznej. Administracja Donalda Trumpa chce, aby pod koniec dekady amerykański system był w stanie obsłużyć ponad 1000 startów i powrotów statków kosmicznych rocznie. Nowa polityka przewiduje kolejne kosmodromy, specjalne korytarze w przestrzeni powietrznej, szybsze pozwolenia i znacznie większą rolę prywatnych firm.
Ponad 1000 operacji kosmicznych każdego roku
Donald Trump dokładnie podpisał 20 sierpnia National Security Presidential Memorandum 17, czyli nową National Space Transportation Policy. Dokument zastępuje amerykańską politykę transportu kosmicznego obowiązującą od 2013 r. i od razu stawia przed administracją konkretny cel: do 2030 r. amerykańskie poligony i kosmodromy mają być zdolne obsługiwać ponad 1000 startów i powrotów rocznie.
Warto podkreślić właśnie to ostatnie. W dokumentach Białego Domu liczba obejmuje zarówno starty, jak i powroty statków z kosmosu. Nie oznacza więc automatycznie 1000 rakiet wystrzeliwanych w ciągu roku. Skala i tak jest gigantyczna. FAA podaje, iż w roku fiskalnym 2025 odbyło się 195 licencjonowanych startów komercyjnych oraz 9 licencjonowanych powrotów. SpaceX odpowiadał za 161 z tych startów. A to był już rekordowy okres.
Jak pisaliśmy na Spider’s Web, w całym 2025 r. na świecie wykonano rekordowe 324 starty orbitalne. Stany Zjednoczone chcą więc w kilka lat zbudować system zdolny do obsługi skali, która jeszcze niedawno dla całej planety wyglądałaby absurdalnie.
Potrzebują kolejnych kosmodromów
Nie da się zrobić tego wyłącznie poprzez częstsze odpalanie rakiet z Cape Canaveral. Nowe memorandum nakazuje Departamentowi Transportu w ciągu 180 dni wskazać potencjalne lokalizacje nowych obiektów startowych oraz miejsca, w których istniejącą infrastrukturę trzeba rozbudować. Do gry mają wejść także tereny federalne.
Jeszcze szybciej ma powstać nowe miejsce przeznaczone do powrotu statków kosmicznych na ląd. Departament Spraw Wewnętrznych dostał 90 dni na wskazanie odpowiedniego federalnego terenu. Później trzeba będzie opracować kryteria bezpieczeństwa oraz plan jego zagospodarowania.
Trump chce też otworzyć federalne kosmodromy szerzej na firmy komercyjne. NASA i Pentagon mają ułatwiać dostęp prywatnym operatorom, wspólnie z nimi finansować rozbudowę infrastruktury i publikować harmonogramy wykorzystania poligonów. Kosmodrom ma coraz mniej przypominać zamkniętą bazę używaną okazjonalnie, a coraz bardziej bardzo specyficzne lotnisko.
Rakiety dostaną własne korytarze wśród samolotów
Do tej pory każdy duży start oznacza również zamieszanie znacznie bliżej Ziemi. FAA zamyka część przestrzeni powietrznej, a samoloty muszą omijać obszary, na które potencjalnie mogłyby spaść fragmenty rakiety. Przy kilkuset lub tysiącu operacji rocznie takie podejście staje się coraz trudniejsze. Nowa polityka nakazuje więc włączyć starty i powroty statków kosmicznych bezpośrednio do modernizowanego systemu zarządzania ruchem lotniczym.
Przede wszystkim z ważnych nowości warto odnotować, iż mają powstać priorytetowe korytarze powietrzne dla krytycznych startów kosmicznych. Administracja chce również ujednolicić zasady rezerwowania terminów na federalnych poligonach. W ciągu 180 dni Pentagon i NASA mają przygotować kryteria, które pozwolą efektywniej dzielić infrastrukturę pomiędzy wojsko, agencje cywilne i firmy.
Co ważne, jest też wyraźnie wojskowa część całego planu. Pentagon dostał 180 dni na sprawdzenie, co przeszkadza w tej chwili w przeprowadzeniu bardzo szybkiego startu w sytuacji kryzysowej. Biały Dom wskazuje konkretny cel: system powinien być zdolny reagować choćby w ciągu 48 godzin od pojawienia się potrzeby. Może chodzić np. o szybkie odtworzenie zdolności satelitarnych po ataku albo awarii.
Rakieta, satelita i stanowisko startowe nie mogą wtedy czekać tygodniami na dopasowanie dokumentacji, slotu czy infrastruktury. Na Spider’s Web opisywaliśmy już, jak mocno SpaceX wrósł w wojskowy system Stanów Zjednoczonych. Firma wynosi satelity dla Pentagonu i wywiadu, buduje konstelacje wojskowe i stała się jednym z najważniejszych wykonawców Space Force. Nowa polityka tak naprawdę tylko wzmacnia ten kierunek.
Rząd USA ma wręcz preferować komercyjne usługi transportu kosmicznego wszędzie tam, gdzie mogą zaspokoić jego potrzeby. Agencje państwowe mają unikać rozwijania własnych usług konkurujących z sektorem prywatnym, chyba iż wymagają tego bezpieczeństwo albo interes państwa.
NASA ma kupować podróż na Księżyc jak usługę
To wszystko ma wyjść daleko poza orbitę okołoziemską. NASA dostała polecenie przygotowania architektury logistycznej, która umożliwi komercyjny transport na powierzchnię Księżyca i z powrotem. Agencja ma również zbadać komercyjny, robotyczny transport na Marsa oraz rozwiązania, dzięki którym prywatne firmy mogłyby w przyszłości uczestniczyć w wysyłaniu ludzi na Czerwoną Planetę i sprowadzaniu ich z powrotem.
To konsekwencja polityki administracji Trumpa. W grudniu 2025 r. Biały Dom wyznaczył cel powrotu Amerykanów na Księżyc do 2028 r. i rozpoczęcia budowy trwałej obecności na jego powierzchni. Transport ma być coraz mniej domeną jednej wielkiej państwowej rakiety, a coraz bardziej rynkiem usług. Już dzisiaj SpaceX zgarnia od amerykańskiego wojska kontrakty warte miliardy dolarów. Przy nowej polityce znaczenie prywatnych operatorów może wzrosnąć jeszcze bardziej.



![PlayStation 6 musi ukazać się jak najszybciej. Sytuacja drastycznie się zmieniła [OPINIA]](https://static.android.com.pl/uploads/2021/04/PlayStation-5-PS5-03.jpg)














