Ludzi wkurza, iż Gothic 1 Remake dał mi tyle frajdy. Nie rozumiem ich (recenzja)

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Nie spodziewałem się, iż mój zachwyt nad Gothic 1 Remake może komuś otwierać nóż w kieszeni. Przez 100 godzin w Górniczej Dolinie bawiłem się rewelacyjnie i uważam, iż Alkimia musi nam zaserwować kontynuację.

Być może to najbardziej spóźniona recenzja Gothic 1 Remake w polskich mediach. Ale nie o ocenę tutaj chodzi. Nie o plusy i minusy. Najbardziej niesamowite jest, jak antagonizująca jest to produkcja. W sieci można znaleźć twierdzenia: jeśli podoba ci się Gothic 1 Remake, to nie znasz się na grach. Niech więc tak będzie. Nie znam się! Ale te 100 godzin z Bezimiennym wspominam cudownie.

Gothic 1 Remake pięknie mi przypomniał, iż gracz nie musi być traktowany jak idiota

Do teraz pamiętam zadanie w kultowym Morrowindzie, gdzie musiałeś analizować układ gwiazd na nocnym niebie, aby odnaleźć sekretną jaskinię. Ileż od tamtego czasu się zmieniło! W grach akcji szlaczki na ziemi prowadzą do celu. W grach wyścigowych kolorowe symbole sugerują kiedy hamować. choćby horrory mają swoje GPS-y. Znaczniki, kompasy oraz minimapy zalewają interfejsy.

No i jest Gothic 1 Remake. Gra wydana w 2026 roku, w której musisz słuchać nieprecyzyjnych słownych wskazówek, jak dostać się do celu. Za wodospadem w lewo. Za zrujnowaną bramą w prawo. Świat G1R nie jest wielki, ale bez skupienia łatwo się w nim zgubić. Zwłaszcza na początku. Aż zakręciła mi się sentymentalna łezka w oku.

Save przed wejściem do jaskini to w Gothic 1 Remake obowiązkowa sprawa
Jedna z zupełnie nowych postaci w Gothic 1 Remake

Oczywiście współcześnie nie tylko Gothic pozwala wyłączyć interfejs oraz nawigację. Robi to na przykład Assassin’s Creed Shadows, gdzie celów możemy szukać wyłącznie w oparciu o opisy. Problem polega na tym, iż wielki, powtarzalny świat Shadows nie potrafi zamienić tego w ciekawą przygodę. W unikalne eksploracyjne doświadczenie, które wymaga od gracza uwagi oraz koncentracji.

Wspomniałem o (braku) nawigacji, bo to świetny dowód na to, dlaczego Gothic 1 Remake jest wyjątkowy

Podam inny przykład, dla którego uwielbiam tę grę. Kopalnia rudy Starego Obozu w trakcie pierwszego aktu. Poza górnikami, pojawiają się tam elitarni, wytatuowani strażnicy świątynni. Sam możesz stać się jednym z nich, ale dopiero w drugim akcie. Strażnicy mają cenne przedmioty, ale ich zdobycie wymaga wysokiej umiejętności kradzieży lub pokonania ich w walce. Obie opcje są początkowo poza zasięgiem Bezimiennego.

Wystarczy jednak wywabić kilka pełzaczy z ciemnych korytarzy kopalni, aby te zagryzły strażnika świątynnego. Ty zachowujesz czyste ręce, ale możesz podnieść z jego ciała przepotężne przedmioty. W tym Znak Bractwa – amulet otwierający drogę do zamku i lidera Starego Obozu, bez wykonywania dłuuugiej ścieżki questów. Weterani Gothica doskonale znają tę sztuczkę. Sam odkryłem ją przypadkiem, dopiero grając w Remake. Ależ byłem z siebie zadowolony.

Ten kreatywny sandbox zależności oraz niespodzianek to coś, co nie pozwalało mi zapomnieć o grze. Podobnie jak Breath of the Wild dla pierwszego Switcha, G1R zachęca do eksperymentowania, testowania, oszukiwania wręcz. Daje to nieziemską frajdę i sprawia, iż gra regularnie zaskakuje. Zwłaszcza, iż oryginalnego Gothica pamiętam jak przez mgłę, znacznie więcej czasu spędziłem z Nocą Kruka.

Zwabiam pełzacze, czekam i zbieram fanty poległych. Jakoś trzeba żyć
Łuk to najlepszy przyjaciel gracza na początku rozgrywki

Za to zgadzam się, iż dalsza część Gothic 1 Remake jest znacznie mniej dogotowana. Ale za to pełna nowości

Im dalej w G1R, tym więcej błędów. Przez pierwsze godziny nie miałem ich prawie wcale. Później zaczęły się piętrzyć, dlatego wróciłem do kompulsywnego zapisywania stanu gry. Do teraz mam w pamięci walkę o chatę z Krzykaczem, który nie chciał uznać mojej dominacji. Ubijałem tego drania buławą pięć razy, aż zaczynałem go żałować. I nagle cud – skrypt zaskoczył. Niektórzy gracze mają mniej szczęścia, napotykając potężne bugi w kluczowych zadaniach fabularnych.

Dla wielu wadą jest walka. Fatalnie zbalansowana, uproszczona, bez strzałek kierunkowych, ale wciąż potwornie drewniana. Nie podzielam tej opinii. Jasne, drewno aż się piętrzy, ale trudno wyobrazić mi sobie Gothic 1 Remake z płynnymi, finezyjnymi starciami godnymi Stellar Blade. Toporny taniec na wyczucie zasięgu przeciwnika to dla mnie część piękna Gothica. Nowa odsłona faktycznie poszła w kierunku Soulsów, ale przez brak strzałek stała bardziej intuicyjna oraz naturalna. Korzystna wymiana.

Co do balansu rozmaitych broni oraz ścieżek rozwoju – kto powiedział, iż każda ścieżka Bezimiennego musi być tak samo trudna? Produkcja wymusza w początkowej fazie ucieczkę w broń dystansową, bo jesteśmy fatalni w fechtunku. No i doskonale. Sam także wolałbym w napotkanego dzika rzucić dzidą czy strzelić z łuku niż szarżować na niego z mieczem. Walka kontaktowa wymaga umiejętności i doświadczenia. Nie masz go, więc radzisz sobie inaczej.

Dla mnie największa wada to AI. Oryginalny Gothic był tu innowacyjny. Remake ledwo to imituje

Gdybym miał wymienić jedną rzecz, którą zachwyciła mnie oryginalna Górnicza Dolina, byłby to naturalny rytm życia. Obserwowałem z uwielbieniem, jak każdy mieszkaniec Starego Obozu miał swój fach, swój rytm dobowy, swój dobytek oraz swoje posłanie. Wszystko to świetnie splecione w ułudę miejsca, które naprawdę żyje. W 2001 roku było to niesamowite osiągnięcie na polu immersji, kodu oraz złożoności.

Obozy są odczuwalnie większe i liczniej zamieszkałe niż w oryginale
Uniwersum Gothic zasługuje na własną książkę kucharską. Taką prawdziwą

Mija 25 (!) lat, a my wciąż stoimy w tym samym miejscu. Gothic 1 Remake nie przesuwa prawie żadnej granicy, jeżeli chodzi o zachowania NPC. Zwiększa się głównie skala, bo nowe obozy są większe, mają więcej wartowników i tak dalej. Szkoda. Liczyłem na dodatkowe smaczki z życia w obozie i więcej złożoności. Dostałem za to lekcję o tym, iż pod pewnymi względami gry wideo stanęły w miejscu. No bo bądźmy szczerzy – to, iż postacie uciekają teraz przed deszczem pod zadaszenia, nie jest żadnym przełomem.

Z kolei przeciwnicy są po prostu głupi. Jasne, w oryginale też nie grzeszyli inteligencją, ale potrafili być bezwzględnie ofensywni. Za to w Remake bestie gubią się w ciasnych korytarzach, rabusie tracą nas z oczu za małą skałką, a wilki próbują atakować przez ściany i głazy. Tylko te przeklęte gobliny z jakiegoś powodu potrafią mnie gonić przez pół otwartego świata. Nie znają zmęczenia.

No i jak to wygląda. Gothic 1 Remake to jedna z najładniejszych gier, jakie odpaliłem na PS5 Pro

Liczba obiektów jednocześnie widocznych na ekranie wręcz przytłacza. Świat jest tak obfity, jakby miał wylać się z ekranu. Rzeki, krzewy, owady, chmury, cienie, materiały – prawdziwa powódź obiektów i efektów. Na moim PS5 Pro gra jest przepiękna. Domyślam się, iż na wydajnym PC musi być kompletny opad szczęki. Nie podzielam opinii, iż modele postaci wypadają kiepsko.

Gothic 1 Remake zachwyca wizualnie nie tylko natężeniem elementów. Plusuje również klimatem. Kiedy pierwszy raz pojawiłem się w Nowym Obozie, z jego charakterystyczną niebieską poświatą wewnątrz wielkiej jaskini, długo wpatrywałem się jak zahipnotyzowany. Kombinacja zasięgu renderowania, muzyki, kontrastowych kolorów oraz efektu głębi sprawiła, iż po prostu stałem i podziwiałem.

To absurdalne jak dobrze wygląda Gothic 1 Remake
Podziemia także uginają się od detali

Zgadzam się natomiast, iż Gothic 1 Remake nie ma tego szarego, nieco depresyjnego klimatu oryginału. Zgniła zieleń ustąpiła miejsce soczystemu odcieniowi. Szaro-niebieskie niebo kipi teraz od złota zachodzącego słońca. Jest jasno i jest kolorowo. Nie uważam jednak, aby twórcy zatracili się w cukierkowej tonacji. Gothic 1 Remake nie odleciał do tęczowej krainy jak np. Diablo 3.

Absurdem jest odbieranie komuś przyjemności z tak dobrej gry jak Gothic 1 Remake

Czy to najlepszy remake kultowej gry na świecie? Zdecydowanie nie. Czy dostaliśmy świetną, wymagającą, pełną niespodzianek przygodę na wiele dziesiątek godzin? Zdecydowanie tak. Kiedy jednak cieszę się tą grą w mediach społecznościowych, zawsze znajdzie się ktoś, kto reaguje jakbym zabił mu matkę. Rozumiałbym to, gdyby G1R był wielkim rozczarowaniem. Jednak nie jest. Mimo tego ludzi wkurza, iż przeżyłem świetną przygodę w Górniczej Dolinie. Szczerze tego nie rozumiem.

Rozumiem natomiast frustracje spowodowane błędami, nową paletą kolorystyczną, otwieraniem zamków czy głupimi NPC. Takie wady bledną jednak wobec unikatowości Górniczej Doliny. Miejsca, w którym gracza nie traktuje się jak idioty, ale które pozwala na masę eksperymentów oraz nieszablonowych metod działania. Aż chce się złapać za pada i po prostu ruszyć w nieznane, na własną rękę odkrywając świat.

Największe zalety:

  • Gra, która nie traktuje gracza jak idioty. Rzadko się zdarza
  • Przepiękna oprawa. Masa detali. Wizualny rarytas na PS5 Pro
  • Satysfakcjonujący, silnie odczuwalny rozwój bohatera
  • Eksploracja na własną rękę daje masę frajdy. Czuć wyzwanie
  • Sandbox do eksperymentowania, nagradza nieszablonowość
  • Powiększona mapa, zabudowanie „pustych” obszarów
  • Zupełnie nowa zawartość: postaci, dialogi, przedmioty
  • Rozciągnięty, bardziej zróżnicowany, mniej bitewny finał
  • Mocna rozbudowa orków, ich kultury oraz postaci
  • Świetna, sentymentalna przygoda na dziesiątki godzin

Największe wady:

  • Im późniejsza część gry, tym więcej błędów
  • Mini-gra w otwieranie zamków. Koszmar!
  • Głupi, niekonsekwentni, czasem bezradni przeciwnicy
  • Paleta jest bardziej kolorowa, mniej depresyjna
  • Kolizje z otoczeniem, animacje środowiskowe

Ocena recenzenta: 8+/10

Przy całej swojej niedoskonałości, z Gothic 1 Remake bawiłem się lepiej niż z innymi nowymi grami cRPG.

Więcej recenzji gier na Spider’s Web:

Idź do oryginalnego materiału