Kreatywność i pasja na CD-Action EXPO. Część pierwsza przeglądu gier ze strefy indie

1 tydzień temu

Tegoroczne CD-Action EXPO przyciągnęło fanów wirtualnej rozrywki wieloma zróżnicowanymi atrakcjami, jednak dla naszej redakcji jednym z najważniejszych punktów programu była strefa gier niezależnych. To właśnie tam, pośród dziesiątek stanowisk, można było bezpośrednio poczuć ogromną pasję twórców oraz zobaczyć, jak świeże pomysły i nieszablonowe mechaniki nabierają realnych kształtów.

Spędziliśmy w tej przestrzeni wiele godzin, rozmawiając z deweloperami i testując przygotowane przez nich wersje demonstracyjne. Przekrój ogranych przez nas tytułów okazał się niezwykle szeroki – od projektów stawiających na nostalgiczną oprawę, przez unikalne gry RPG, aż po dynamiczne zręcznościówki. W poniższym materiale – będącym pierwszą częścią naszego podsumowania – zebraliśmy najciekawsze odkrycia oraz wrażenia z prezentowanych produkcji, które podczas targów szczególnie zapadły nam w pamięć.

Spis Treści

  • Inconceivable Rat Endeavour (Seven Rats)
  • God Machines (Fornixa Games)
  • Hank: Drowning On Dry Land (My Next Games)
  • Tales From The Arcade: Fartmania (My Next Games)
  • Podsumowanie

Inconceivable Rat Endeavour (Seven Rats)

Nietuzinkowa gra logiczna na planszy z sześciokątów. Wciel się w parszywego szczura, rozwiązując szalone i niestandardowe zagadki obracając pola na sześciokątnej planszy.

Dawid

„Szczurek” (bo tak nazwałem w głowie tę grę) zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. W głównej mierze dlatego, iż patrząc z boku na ludzi ogrywających Inconceivable Rat Endeavour, ta wydawała mi się bajecznie prosta. Nic bardziej mylnego. Obracanie hexami tak, by przenieść szczura w konkretne miejsce, brzmi jak łatwe do wykonania zadanie, ale tak nie jest.

Dochodzi do tego uważne obserwowanie otoczenia oraz wrogów, których również możemy obracać. Każdy etap zwiększał poziom trudności, dokładając kolejną cegiełkę w postaci dodatkowego elementu, tym samym komplikując zadanie. Krótki, choć intensywny kontakt z Inconceivable Rat Endeavour utwierdził mnie w przekonaniu, iż jest to tytuł wart uwagi dla wszystkich fana gier logicznych.

God Machines (Fornixa Games)

Wciel się w bezlitosną sztuczną inteligencję w turowej grze RPG. Zbieraj zasoby, aby wybudować swoją infrastrukturę, zmontuj oddział zabójczych bojowników i wyślij ich, aby odkryli sekrety wrogiego świata skażonego przez biologiczne życie.

Dawid

God Machines to specyficzna gra, która stylem graficznym i walką przypomina Darkest Dungeon przeniesione do postapokaliptycznych realiów. Na tyle czasu, na ile udało mi się z nią spędzić, muszę przyznać, iż tytuł zapowiada się całkiem przyzwoicie. Dosłowne tworzenie żołnierzy to interesujący element, który sprawia, iż gra wyróżnia się na tle podobnych produkcji. Jedyne, do czego trzeba się przyzwyczaić, to UI, które miejscami nie było zbyt intuicyjne. Przez to zdarzało mi się, iż zamiast wyjść np. z ekranu tworzenia żołnierza, wciskając Escape, przenosiłem się do menu głównego.

Sama walka odbywa się tutaj w systemie turowym i na jednej płaszczyźnie, gdzie pojedynkujemy się, wymieniając między sobą ciosy. Nie jest to szczególnie skomplikowany system rozgrywki, ale spełnia swoje zadanie. Mam nadzieję, iż w pełnej wersji gry będzie jednak trochę szybszy i bardziej dynamiczny, bowiem walki raziły pewną „ociężałością”, a wyprowadzane ataki nie miały tego impetu, jakiego bym oczekiwał.

Hank: Drowning On Dry Land (My Next Games)

Wyobraź sobie Batmana, ale zawsze pijanego i umiejącego podróżować w czasie. Zanurz się w komiksowym świecie Hanka i wydostań się z pułapki Unravelera. Zagraj w niebezpieczną kooperację z samym sobą z przeszłości, manipulując czasem.

Dawid

Co będzie, kiedy skrzyżujemy Batmana z alkoholikiem? Otrzymamy tytułowego Hanka. Superbohatera umiejącego cofać czas, który po kilku głębszych budzi się w opuszczonym kościele i musi uratować zakładnika, zanim wybuchnie bomba.

Hank: Drowning On Dry Land to bardzo krótka, ale treściwa gra, w której mimo niepowodzeń jesteśmy w stanie cofnąć bieg wydarzeń i w ten sposób rozwiązywać każdy kolejny etap zagadki. Musimy uciekać przed psem, dbać, by nasz bohater nie wpadł przypadkiem na samego siebie z przyszłości, uważnie obserwować, co dzieje się na ekranie, i kombinować aż do samego finału. A ten warto zobaczyć na własną rękę, bo jest… oryginalny. Polecam.

Tales From The Arcade: Fartmania (My Next Games)

Zabawna platformówka o poważnym przypadku zespołu jelita drażliwego. Odbijaj się, pierdź i skacz aż do samej stratosfery, by wyrwać swoich przyjaciół prosiaków ze szponów kosmicznych porywaczy.

Ważna Informacja

Wywiad zaczyna się od 8:29

Marcin

Rodzimy rynek gier wideo to nie tylko wysokobudżetowe, monumentalne produkcje, ale też skromniejsze projekty nastawione na bezkompromisową, czystą rozrywkę i humorystyczną odskocznię od codzienności. Doskonałym tego przykładem jest Tales from the Arcade: Fartmania autorstwa bardzo charyzmatycznego Kuby Lisickiego – mikroskopijnego, zręcznościowego tytułu, który opiera się na skrajnie absurdalnym założeniu fabularnym.

Gracze wcielają się w świnię z problemami gastrycznymi, która jako jedyna unika porwania przez kosmitów i dzięki napędu gazowego próbuje dogonić statek obcych, by uratować resztę stada. Mechanika stanowi tu bezpośrednie, choć uproszczone skrzyżowanie dynamicznego operowania pozycją w stylu Flappy Bird z platformową precyzją i ryzykiem bolesnego upadku znanym z Jump Kinga. Całość okazuje się krótka, niezbyt frustrująca dzięki łaskawym hitboxom oraz ułatwiającym wspinaczkę fasolkom, a pierwszą udaną próbę ratunkową można zamknąć w zaledwie kilkunastu minutach.

Podsumowanie

Spędzone w strefie niezależnej godziny dobitnie pokazały, iż siła twórców indie tkwi w ich bezkompromisowości, pasji oraz umiejętności przekuwania najbardziej szalonych pomysłów w niezwykle angażującą rozgrywkę, która potrafi rzucić wyzwanie intelektualne, zaskoczyć klimatem albo po prostu rozbawić do łez. Opisane wrażenia to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej i skromna przystawka przed tym, co działo się na targowych stoiskach, dlatego w nadchodzącej, drugiej części naszego podsumowania wejdziemy jeszcze głębiej w ten gąszcz kreatywności.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

Idź do oryginalnego materiału