Gracze wygrali w prawo. Teraz Unia musi się zająć batem na wydawców

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Gracze osiągnęli spory sukces. Komisja Europejska musi poddać pod obrady obywatelską petycję z ponad milionem podpisów. Spora w tym zasługa Polaków.

Inicjatywa która zaczęła się jako oddolna, internetowa reakcja na zamknięcie serwerów takich gier jak The Crew czy Anthem, zebrała 1,448,270 zgłoszeń. Z czego 1,294,188 zostało oficjalnie zweryfikowanych. To sporo powyżej wymaganego miliona, aby rozpocząć debatę nad problemem na łamach forum Komisji Europejskiej.

Organizatorzy akcji chcą, by prawo zabraniało wydawcom całkowitego usuwania gier po zamknięciu serwerów, a także ułatwić m.in. odzyskiwanie pieniędzy dla poszkodowanych graczy. Oznacza to w praktyce postulaty o trwałym dostępie do zakupionych treści, lub obowiązku zapewnienia trybu offline.

Warty uwagi jest fakt, iż aż 89% ze wszystkich zebranych podpisów udało się pomyślnie zweryfikować co pokazuje, iż sygnatariusze poważnie podeszli do problemu i udało się uniknąć fali fałszywych zgłoszeń, podbijających tylko ogólny wynik. Jak napisał Moritz Katzner, wolontariusz Stop Killing Games, który podzielił się tymi doniesieniami z mediami:

Tylko około 10% zgłoszeń nie udało się zweryfikować, podczas gdy najlepiej prosperujące inicjatywy osiągają zwykle wyniki w przedziale 10–15%. Plasuje nas to zdecydowanie w górnej części tabeli.

Stop Killing Games jedną z trzech najskuteczniejszych akcji obywatelskich w UE

Dzięki temu, Stop Killing Games ma jeden z trzech najniższych wskaźników niepowodzeń wśród dotychczasowych inicjatyw obywatelskich w Unii Europejskiej. Katzner podkreśla, iż sam jest graczem i cała petycja została stworzona, żeby wywrzeć realną presję na wydawców przy udziale Komisji Europejskiej. Komentując całą społeczność zgromadzoną na oficjalnym serwerze Discord, dodaje:

Nie rozmawiacie z jakąś abstrakcyjną instytucją, rozmawiacie z prawdziwymi ludźmi. Tak, choćby moderatorzy są prawdziwi! W rzeczywistości rozmawiacie z kimś, kto za około 30 minut zamierza zagrać w Kingdom Come: Deliverance 2, aby odreagować stres po ciężkim tygodniu.

Choć może się wydawać, iż zbiórka wydaje się kolejnym papierowym tryumfem, to Katzner zaznacza, iż zespół początkowo planował szerokie rozpowszechnienie tej wiadomości w późniejszym terminie, bliżej kolejnego spotkania Stop Killing Games z Komisją Europejską. Jednak grupa postanowiła pochwalić się osiągnięciem wcześniej, cytując bowiem słowa wolontariusza:

Nie chcieliśmy przedstawiać naszej sprawy bez przygotowania, nieumyślnie wyciekać informacji do grup lobbystycznych lub, co najgorsze, wypalić nasz zespół.

Trzeba jednak pamiętać o praktycznych ograniczeniach: jak zdefiniować „niegrywalność”? Co z produkcjami, które technicznie będą działały, ale bez społeczności stracą sens? Jak wyegzekwować prawo wobec międzynarodowych wydawców? To nie są drobne luki – to wręcz pole minowe, przed którym będą stali urzędnicy odpowiedzialni za legislację.

Problematyka kwestii prawnych

Głównym postulatem nie jest to, aby wydawcy wspierali gry w nieskończoność, ale aby mieli przygotowane plany awaryjne na koniec cyklu życia produktu, umożliwiające graczom dalszy dostęp do gier – dobrym przykładem są serwery fanowskie. Jak można się było spodziewać, petycja spotkała się z pewnym sprzeciwem ze strony branży, stąd obawa Katznera przed lobbystami.

Więcej o grach przeczytasz na łamach Spider’sWeb

Jeżeli chodzi o inicjatywy obywatelskie w UE, to po zebraniu odpowiedniej liczby zweryfikowanych podpisów, pozwalają obywatelom bezpośrednio proponować nowe przepisy lub regulacje. Następnie są one rozpatrywane przez Komisję Europejską. Wśród poprzednich udanych projektów obywatelskich znalazła się między innymi inicjatywa dotycząca wycofania hodowli klatkowej w krajach UE oraz propozycja uznania dostępu do czystej wody za prawo człowieka.

Polacy jednymi z głównych sygnatariuszy akcji Stop Killing Games

Jako Polacy możemy sami sobie pogratulować, bowiem jesteśmy jednym z trzech najbardziej aktywnych europejskich krajów, promujących projekt Stop Killing Games. Wyprzedziły nas tylko Niemcy i Francja, a lista dziesięciu państw z największą ilością potwierdzonych podpisów prezentuje się następująco:

  1. Niemcy – 233,180
  2. Francja – 145,289
  3. Polska – 143,826
  4. Hiszpania – 121,616
  5. Holandia – 90,413
  6. Włochy – 77,030
  7. Szwecja – 71,158
  8. Finlandia – 54,538
  9. Rumunia – 38,221
  10. Irlandia – 36 073

Warto pamiętać, iż petycja Stop Killing Games pomimo zebrania wymaganej liczby podpisów nie oznacza, iż jutro otrzymamy nowe prawo, które uratuje wszystkie zamknięte serwery. Efekt jest wymierny, ale nie natychmiastowy: to dopiero początek debaty na łamach Komisji Europejskiej, na efekty której przyjdzie nam jeszcze poczekać. Realne zmiany będą wymagać precyzyjnych definicji i międzynarodowej współpracy, czyli czasu i politycznej woli współpracy.

Sygnał jest jednak wyraźny: gracze potrafią się zorganizować w ważnej dla nich sprawie i wymusić uwagę międzynarodowej instytucji. ale nim zaczniesz planować, które serwery gier są warte uratowania, zachowaj cierpliwość, bo przed nami długa droga nim dojdzie do wdrożenia stosownych przepisów…

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału