Gracze: chcemy czegoś nowego! Microsoft: OK, tu są cztery Fallouty

konto.spidersweb.pl 8 godzin temu

Bethesda dziękuje fanom za wsparcie i opowiada o przyszłości swoich gier. o ile ktokolwiek liczył na nowe pomysły, nowe światy czy jakąkolwiek oryginalność – nic z tego.

Marka Fallout stała się dla Microsoftu tym, czym Call of Duty: gigantycznym, samonapędzającym się ekosystemem, który można rozciągać w każdą stronę. I najwyraźniej plan jest prosty – skoro na nowo wystrzelił popularność serii w kosmos to trzeba kuć żelazo, póki jest radioaktywne.

Fallout 5: tak, powstaje. Nie liczcie na szybki powrót do pustkowi

Pierwszy z czterech Falloutów to oczywiście Fallout 5. Bethesda potwierdziła, iż gra powstaje, ale jednocześnie studzi emocje. Prace są na wczesnym etapie, co w języku branżowym oznacza jedno: nie ma co liczyć na premierę przed końcówką dekady.

Drugi Fallout to projekt, który wywołał największe emocje: spin-off tworzony przez Obsidian. Studio odpowiedzialne za Fallout: New Vegas wraca do marki po latach, co samo w sobie jest wydarzeniem. Fani od dawna marzyli o powrocie bardziej „klasycznego” Fallouta – z mocniejszym naciskiem na wybory, konsekwencje i moralne szarości. Problem w tym, iż projekt jest owiany tajemnicą. Nie ma daty, nie ma szczegółów, nie ma choćby oficjalnej nazwy.

Fallout 76

Trzeci Fallout to remaster Fallouta 3. Gra z 2008 r., która dla wielu była pierwszym kontaktem z serią, ma wrócić w odświeżonej formie. I choć nie jest to pełny remake to Microsoft najwyraźniej uznał, iż nie ma potrzeby robić rewolucji – wystarczy podkręcić rozdzielczość, poprawić stabilność i dorzucić kilka współczesnych usprawnień. Czy gracze tego chcą? Oczywiście, iż tak. Czy jest to nowość? Oczywiście, iż nie.

Czwarty Fallout to remaster Fallout: New Vegas. Gra, którą wielu uważa za najlepszą odsłonę serii, od lat błagała o odświeżenie. I w końcu je dostanie. To świetna wiadomość – New Vegas wciąż jest fenomenalnym RPG, ale jego techniczne fundamenty wyglądają jak relikt epoki Windowsa 7.

Remaster ma być bardziej ambitny niż ten od Fallouta 3, choć przez cały czas nie jest to pełny remake. To raczej „New Vegas, ale w wersji, która nie wybucha przy każdym szybkim zapisie”.

Cztery Fallouty zamiast jednej nowej marki. Strategia czy asekuracja?

Z perspektywy biznesowej decyzja Microsoftu jest logiczna. Serial Amazona był gigantycznym hitem, a marka Fallout przeżywa renesans, jakiego nie widzieliśmy od czasów Skyrima. W kwietniu i maju Fallout 4 i Fallout 76 były w top 10 najczęściej ogrywanych gier na Steamie – co jest wynikiem absolutnie absurdalnym dla produkcji mających odpowiednio 11 i 8 lat.

Microsoft widzi w tym szansę na stworzenie „platformy Fallout”, czyli ekosystemu, w którym każdy produkt napędza kolejny. Serial → remastery → spin-off → zapowiedź nowej części. I tak w kółko.

Problem w tym, iż gracze chcą czegoś nowego. Chcą świeżych marek, nowych światów, nowych pomysłów. A Microsoft odpowiada: „Jasne, mamy coś świeżego – oto cztery Fallouty”.

Czy to źle? Nie do końca. Czy to bezpieczne? Bardzo. Czy to nudne? Trochę tak

Fallout

Nie ma nic złego w rozwijaniu popularnej marki. Problem zaczyna się wtedy, gdy marka zaczyna zastępować kreatywność. Bethesda od lat nie stworzyła nowego IP poza Starfieldem, który sam w sobie jest projektem wymagającym długiego dopracowania.

Jeśli kolejne lata mają wyglądać tak, iż dostajemy:

  • remaster starego Fallouta,
  • remaster drugiego starego Fallouta,
  • spin-off, który jest powrotem do starego Fallouta,
  • zapowiedź nowego Fallouta, który wyjdzie za pół dekady,

to trudno nie odnieść wrażenia, iż Microsoft gra na czas.

Bethesda obiecuje, iż „przyszłość jest ekscytująca”. I być może jest – ale na razie ekscytująca jest głównie dla księgowych. Fani chcą nowości, a dostają recykling. Chcą świeżości, a dostają konserwację. Chcą ryzyka, a dostają bezpieczne, przewidywalne ruchy. Może to się zmieni. Może Fallout 5 będzie rewolucją. Może spin-off Obsidianu okaże się czymś więcej niż nostalgiczny powrót. Może remastery będą tak dobre, iż nikt nie będzie narzekał. Sama wiara to jednak trochę mało.

Idź do oryginalnego materiału