Bomba ekologiczna pod Warszawą. Za chwilę pęknie od upału

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Pilny alarm pod Warszawą. Wołomin siedzi na chemicznej bombie, a upały tylko skracają czas do potencjalnej katastrofy.

Wołomin od ponad trzech lat żyje w cieniu problemu, który w normalnym kraju dawno powinien zostać rozwiązany. Przy ulicy Łukasiewicza 11 zalega około 20-25 tys. ton niebezpiecznych odpadów, upchanych w tysiącach beczek i plastikowych mauzerów. To miejsce, które Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska określił w najnowszym piśmie jako krytyczne, z ryzykiem rozszczelnienia pojemników, wycieków i zagrożenia życia lub zdrowia ludzi.

I bez „dodatków” to już brzmi jak recepta na katastrofę. Ale teraz do gry wchodzi pogoda: prognozowana fala upałów ma sięgać 39°C. A wysoka temperatura to dla takich odpadów katalizator, który może przyspieszyć procesy chemiczne, zwiększyć ciśnienie w uszkodzonych zbiornikach i doprowadzić do ich pęknięcia.

Jak to możliwe, iż problem trwa od 2023 roku?

Podwarszawskie składowisko odpadów (źródło: Urząd Miejski w Wołominie)

Historia składowiska w Wołominie to kolejny przykład administracyjnego ping-ponga. Od maja 2023 r. gmina alarmuje, iż na terenie jednej z firm zalegają tysiące pojemników z niebezpiecznymi substancjami. Koszt ich usunięcia? Szacunkowo 200 mln zł.

Przez ponad rok instytucje przerzucały się odpowiedzialnością: gmina, powiat, województwo. Dopiero Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, iż decyzję o cofnięciu zgody na składowanie i nakaz uprzątnięcia terenu powinien wydać marszałek województwa. I choć deklaracje o zabezpieczeniu środków padały wielokrotnie, to… nic się nie wydarzyło.

Część pojemników stoi pod gołym niebem, bez żadnej ochrony przed warunkami atmosferycznymi. Wysoka temperatura może przyspieszyć degradację tworzyw sztucznych, zwiększyć parowanie lotnych związków organicznych i doprowadzić do kolejnych wycieków.

WIOŚ pisze o obecności szkodliwych lotnych związków organicznych w powietrzu wokół składowiska

A mówimy o terenie położonym kilkaset metrów od centrum miasta, w sąsiedztwie galerii handlowej, torowiska i osiedli, z których codziennie korzystają tysiące ludzi. Wołomin to miasto, w którym ludzie żyją, pracują, robią zakupy i wysyłają dzieci do szkoły.

Władze Wołomina nie kryją frustracji. W komunikacie podkreślają, iż od ponad trzech lat ostrzegają przed „tykającą bombą”, a dziś ich słowa potwierdza już nie tylko samorząd, ale również państwowa inspekcja.

Wołomin nie prosi o wiele. Prosi o to, by niebezpieczne odpady, które od lat zagrażają mieszkańcom, zostały w końcu usunięte. Prosi o decyzje, nie o deklaracje. Prosi o działanie, zanim temperatura – dosłownie i w przenośni – przekroczy punkt krytyczny.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana dzięki MAI-Image-2.5 i Adobe Firefly F&E

Idź do oryginalnego materiału